Dzień w trasie – Nocna akcja

Największa nocna akcja przydarzyła mi się 3 marca 2019 roku pod Paryżem.

Zadzwonił budzik o  godz. 1.00 w nocy, więc standartowo wstałam, ubrałam się i poszłam na inspekcje zestawu. Wróciłam do kabiny, usiadłam po turecku na łóżku i zaczęłam kontemplować. „Może by tak wrócić do łóżka. I tak nie zdążę na 10 do Barcelony, a bym się przespała jeszcze z godzinkę lub dwie… Nieee…. Kaśka zrób sobie kawę i leć bo dziś już 24h będziesz kręcić pauzy.”

Moje przemyślenia około 15-minutowe przerwało ciche puknięcie przy drzwiach. Patrzę w prawo a tam między fotelem pasażera i firanką wystaje kudłaty łeb. Jak się rozdarłam to mnie pół parkingu usłyszało. Byłam przekonana, że jakiś demon z czeluści piekieł przyszedł po mnie za te wszystkie żarty o Żydach i pedofilach. Tak się kończy oglądanie filmów o egzorcyzmach przed snem… Tak czy owak, rozdarłam się tak, że rozbolało mnie gardło. A złodziej równie przerażony jak ja powiedział:  „Facile madame”, a  ja do niego: „What the fuck man?! Get out and fuck off” co również uczynił. Zapierdzielił mi jednak portfel na drobne do „sanifira”, który głupio zostawiłam na widoku… Jego łupem padło coś około 5€… Cóż pałacu sobie za to nie kupi, ja mocno nie zbiedłam biorąc pod uwagę, że aby tak podnieść mi ciśnienie musiałabym wypić wiadro kawy… Jednak wstyd mi przed sobą i złodziejem, że tak krzyknęłam. Jaki to człowiek głupi, że pierwsze o czym pomyślał to „o kur*wa to demon!” na widok kędzierzawej czupryny i dość opalonego lica francuskiego chłopaczka ? nie wiem co mi się odkleiło, że tak pomyślałam. Cóż on zaskoczył mnie ja jego. No bo skąd złodziej mógł wiedzieć, że o godz. 1.30 Kasia nie śpi tylko po ciemku siedzi w kabinie na łóżku i zastanawia się: wybrać łóżko czy kawę… Najważniejsze, że nic mi nie jest, strat praktycznie nie było, a ja pojechałam w kierunku na Barcelonę.

Teraz nawet gdy wracam do kabiny na kilka minut zamykam się od środka,  a w nocy stosuje takie zapięcie pasów jak na zdjęciu.

Kasia Zbijewska