Być kierowcą – Ola kierowcą (1) – Początki

 

Witam. Mam na imię Ola, kierowcą ciężarówki jestem od 2010 roku. W trasy międzynarodowe z ojcem jeździłam od dziecka i tak się zaczęło. Przez ponad 5 lat byłam kierowcą na trasach międzynarodowych, w pojedynczej obsadzie. Bardzo miło wspominam ten okres. Miałam okazję poznać różne kraje, kultury oraz wspaniałych ludzi, a przede wszystkim pozwiedzać! Ale też były duże minusy, które spowodowały, że z dnia na dzień, postanowiłam coś zmienić i wyjechać na stałe do Anglii. W pewnym momencie, mając 26 lat na karku obudziłam się, że stoję w miejscu. Moje życie toczy się w kółko, od wyjazdu w trasę do przyjazdu na parę dni do domu i szykowaniu się do kolejnego wyjazdu. Również, coraz częściej zdarzały mi się niebezpieczne sytuacje. Włamano mi się dwukrotnie do ciężarówki, parokrotnie ukradziono mi towar z naczepy czy paliwo ze zbiorników. Również do bardzo niemiłych wspomnień zaliczam przeprawy z Calais do Dover. Nerwy, stres i niesamowity strach cały czas towarzyszą w tym zawodzie. Pomimo tego wszystkiego, są momenty, że tęsknię za trasami międzynarodowymi. Jeśli ktoś to kocha, robi to z zamiłowania, jest to jak nałóg. Uwielbiam jeździć po wąskich drogach! Nienawidzę autostrad. Jazda na południe Włoch, czy na Walię w Anglii niesamowicie mnie cieszy. Piękne widoki i delikatna adrenalina. Lubię jak coś się dzieje. Staram się do dziś, mieć takie trasy, żeby jeździć w różne miejsca. Jazdy z punktu A do B, z B do A mnie męczą. Kocham tę pracę ze względu na to, jaką mi w pewnym sensie daję wolność. Wsiadam w ciężarówkę i nikt mi nie truje nad głową. Czuję się wolna. Nie wyobrażam się w biurze czy na magazynie.