BYĆ KIEROWCĄ – PATRYCJA – I JEJ „WANIENKA”

Witam, mam na imię Patrycja.

Swoją przygodę z ciężarówką zaczęłam już od dziecięcych lat, jeżdżąc z tatą w trasę. Gdy byliśmy blisko domu, jeszcze jako nastolatka, siadałam za kierownicę i sama cofałam w zatoczkę.

W wieku 23 lat, zdałam prawo jazdy. W dniu kiedy było do odbioru, pojechałam w swoją pierwszą trasę. Jeździłam „beczką” i tandemem po całej Europie. Na samym początku, oczywiście, byłam przerażona, ale z dnia na dzień nabierałam praktyki. Później, miałam dość długą przerwę i pracowałam w szpitalu na stanowisku terapeuty. Otworzyłam też swoją kwiaciarnię, którą prowadziłam dwa lata.

Jednak coraz częściej myślałam o powrocie do jazdy ciężarówką. Byłam pewna, że będzie to bardzo trudne, ponieważ mam dwie córeczki, które miały 11 i 7 lat. Przeglądając ogłoszenia, zadzwoniłam do jednej z firm pod Gorzowem Wielkopolskim, która poszukiwała kierowcy na „ruchomą podłogę”. Wystarczył jeden telefon i jedna rozmowa, by przekonać się, że to jest właśnie ta firma, w której chcę pracować. Początki były dość trudne. Najpierw jazda po lesie i polach z drewnem. Wąskie leśne dukty delikatnie mnie przerażały.

Z dnia na dzień, jednak co raz bardziej mi się ta praca podobała. Koledzy z pracy dbali o moje bezpieczeństwo i naprawę dużo pomagali mi w tym czasie. Po miesiącu otrzymałam swój nowy zestaw, którym jeżdżę do dnia dzisiejszego. Jest to Volvo z wanienką 65 m3 jedna z największych objętościowo, którą wożę „trocinę” i „zrębkę”. Nie wyobrażam sobie innej pracy i innego pracodawcy. Mam tu jak „pączek w maśle”. Codziennie jestem w domu, a jazdy wychodzi maksymalnie 9 godzin. Praca jest ciekawa i troszkę niebezpieczna, ponieważ trzeba uważać na podłoże i warunki atmosferyczne przy samym kiprowaniu. Codzienne się uczę i nabieram nowych doświadczeń.