DZIEŃ W TRASIE – PATI „BUSZUJĄCA” W LESIE (1)

W firmie pracuję już 2 lata i na samym początku jeździłam zestawem Volvo 460 z konicą po drewno do lasu. W lesie spokój cisza, można zebrać myśli. Szum drzew, śpiew ptaków, dużo zwierzyny. Takie wyjazdy mnie cieszyły, tym bardziej, że już jako dziecko, często jeździłam z tatą na polowania, naprawy ambon, ponieważ zajmował się on łowiectwem. Dużo osób zadaje mi pytanie, jak trafiasz pod stos, pytając, czy nie zgubię się w lesie którego nie znam. Przeważnie jest tak, że leśniczy najpierw przyjeżdża i prowadzi do miejsca, pokazując, który stos jest do zabrania. Przy załadunku drewna nie ma dużo pracy. Ogólnie jest to zapięcie pięciu pasów i pozamiatanie zalegającej kory, mchu czy gałęzi. Zawsze, po przejechaniu kilku kilometrów, zatrzymuję pojazd w celu sprawdzenia czy materiał jest dobrze zabezpieczony przed dalszą podróżą. Często jest tak, że trzeba docisnąć klamry ponieważ drewno pracuje…

dokończenie już w poniedziałek 🙂