DZIEŃ W TRASIE – MARYSIA – BABA ZA KIEROWNICĄ (1)

Kobiet za kierownicą ciężarówek obecnie jest coraz więcej. Przede wszystkim chyba dlatego, że prowadzenie i obsługa dużego zestawu jest coraz prostsze, wygodniejsze i mniej awaryjne niż za czasów Starów i Kamazów.
Ja od dziecka byłam typem chłopczycy, bardziej wolałam biegać z pistoletem zabawkowym po podwórku niż bawić się lalkami. Wraz z wiekiem się to pogłębiało, kochałam siedzieć w garażu i prowadzić samochód niż malować paznokcie i krzątać się w kuchni. Ale znam dużo kobiet, które są mamami, żonami i decydują się podjąć tę pracę lub od wielu lat ją wykonują.
Od tylu lat utarło się przekonanie, że to męski zawód. Jednak dajemy dowody na to, że wcale tak nie jest. Jeszcze dużo czasu upłynie, zanim przestaniemy być jakimś nadzwyczajnym zjawiskiem, skończy się zaskoczenie, że to właśnie kobieta przyjechała dużym zestawem. Miło jest, kiedy ludzie i koledzy po fachu nas chwalą, mówią, że podziwiają. Często spotykam się z pozytywnym odbiorem tego, co robię i jak robię, bo pod względem jakości pracy wcale nie odstaję od mężczyzn. Kiedy czegoś nie potrafię lub nie mam zwyczajnie siły – chociażby zmiana koła, nie wstydzę się poprosić o pomoc, nigdy mi korona z głowy nie spada…

dokończenie już jutro…