BYĆ KIEROWCĄ – ŁUKASZ

Wybór zawodu kierowcy w mim przypadku to był klasyczny przypadek, bo od dziecka chciałem być kucharzem. Jednak gdy w 2005 r. przeprowadziłem się do Jarosławca, gdzie poznałem swoją żonę Martę kazało się, że jej brat jest właśnie zawodowym strażakiem – kierowcą. I to właśnie on mnie zmobilizował, bym zrobił prawo jazdy kat. C. Potem zrobiłem przyczepy i wstąpiłem do OSP. Generalnie ta nowa droga życia bardzo mi się spodobała i w efekcie odstawiłem gastronomię. Zacząłem przed 10 laty od jazdy w podwójnej obsadzie i złapałem tego bakcyla. I obecnie robię to, co lubię, sprawia mi przyjemność, a sprawa finansów nie jest w tym najważniejsza. Dodatkowo w tym co robię spiera mnie żona, która rozumie moją pasję więc jest mi dodatkowo łatwiej, bo wiem, że mój zawód nie wykonuję wbrew jej woli. Ale mam i drugą pasję, bieganie. Należę do „Klubu biegacza” i tak się staram planować trasy, by nie kolidowały mi ze startami. Generalnie ok. 2-2,5 tygodnia spędzam w trasie, a potem zjeżdżam na kilka dni do domu.

cdn.