LESZEK – TATRA 141

Tatra miała linową wyciągarkę, tak wiec często też jeździłem nią w roli pogotowia drogowego i wyciągałem innych z rowu, czy też ratowałem z jakichś innych opresji. Czasami też były i dalsze jazdy, miedzy innymi do Ciechanowa, gdzie zakłady „Zremb” robiły remonty koparek „Waryński”. Jedną koparkę tam zawoziłem, a odbierałem inną na zamianę, po remoncie.

W tym odcinku opiszę, jak to wtedy wyglądało.

Tatra 141, ciągnik balastowy, miała kabinę na 7 miejsc. Z tyłu szeroka ława na 4 osoby, z przodu też ława na 3 osoby. Wszystkie te siedzenia były w formie skrzyni, podnoszone siedzisko, pod spodem narzędzia, akumulatory, siedzenia oczywiście z drewna, obite dermą i nieamortyzowane. Nie było nic, nawet zwykłej sprężyny. Załoga, tak jak w „Czterech Pancernych”: ja, dwóch pomocników i operator koparki, który był cały czas z nami.

Operator koparki był po to, że czasami musiał zjechać koparką z przyczepy, np. pod niskim wiaduktem, przejechać na gąsienicach i za wiaduktem znowu wjechać na przyczepę. Dwaj pomocnicy zaś po to, aby koparkę za- i odbezpieczyć, rozebrać przyczepę, tzn. wypiąć tylne wózki, a wszystko to szło ręcznie, bo wprawdzie była hydraulika, lecz ręcznie pompowana. Ja byłem odpowiedzialny za całą resztę, tzn. jazdę i organizację tego wszystkiego.

Następnym razem opiszę jeden z takich transportów bardziej szczegółowo, tak dla informacji, by młode pokolenie dowiedziało się, jak kiedyś wyglądał transport…