BYĆ KIEROWCĄ – GRZEGORZ (2)

Wynagrodzenie było zadowalające, więc w międzyczasie odłożyłem na pozostałe kategorie. Po uzyskaniu kategorii E, podjąłem pracę w swoim mieście, w dużej firmie, w podwójnej obsadzie, by się przyuczyć. Jeździliśmy na Hiszpanię i Portugalię, co mi się bardzo podobało. Nowe kierunki, nowe doznania. W sumie było super. Chłodnia wyżywiła, a zimą człowiek się wygrzał na południu Hiszpanii. Niestety, źle trafiłem, gdyż mój „nauczyciel” okazał się być złodziejem i podkradał mi z portfela pieniądze. Ale przyszedł czas, że uczeń przechytrzył mistrza. Udowodniłem mu, że mnie okrada, złapaliśmy się i trochę oberwałem. Szybko zmieniłem firmę i już samemu jeździłem do Anglii, lecz jak zobaczyłem, co się tam dzieje po pół roku zrezygnowałem. Znowu zmieniłem pracodawcę.

Tym razem była to mała firma. Jeździłem „lodówką” do „Hiszpana” i „Makarona”. Tu miejsca zagrzałem na długo, tu też poznałem najlepszych kumpli po fachu, z którymi po dzień dzisiejszy utrzymuję kontakty, choć już nie pracujemy wspólnie (pozdro Szarek i Jurczas). Lecz po wieloletniej pracy człowiek (szczególnie młody) popada w przekonanie, że jest najlepszy na świecie. I tu szosa dała mi bardzo bolesną lekcję pokory i naukę, że nie można lekceważyć zasad bezpiecznej jazdy. Położyłem zestaw na łuku drogi. Na szczęście nikt poza mną nie ucierpiał. Po kilkutygodniowym leczeniu wróciłem do jazdy. Miałem obawy czy sobie poradzę, ale przezwyciężyłem wewnętrzne strachy.

Przez te wszystkie lata mojej jazdy w Europie mocno rozbudowano sieć dróg ekspresowych i wprowadzono wiele zakazów wjazdów dla pojazdów ciężarowych. Było to dla mnie utrudnieniem, gdyż do tej pory zawsze stawałem gdzieś w miastach, miasteczkach i udawałem się na zwiedzanie

 

.

Grzegorz (1)

Moja przygoda z kierownicą zaczęła się gdy miałem 19 lat i wracałem autostopem z Italii do Polski. Udało mi się zabrać z niemieckim kierowcą ciężarówki, a że bardzo lubię podróżować połączenie zwiedzania i zarabiania wydało mi się interesujące. Postanowiłem zrobić prawo jazdy. Najpierw oczywiście zdobyłem kategorię B. Egzamin zdałem za drugim razem. Natychmiast zapisałem się na kategorię C – tu także poszło dość szybko i sprawnie – również zdałem za drugim podejściem. Niestety, okazało się, że pieniądze, które zarobiłem podczas wakacji nie wystarczyły na sfinansowanie wyższych kategorii. Postanowiłem podjąć pracę. Tu był problem, ponieważ nikt nie chciał mnie zatrudnić z samą tylko kategorią C i bez doświadczenia. Dość długo szukałem, ale znalazłem. Nie było to nic specjalnego – „solówką” (ciężarówką bez przyczepy) woziłem złom z mojego miasta, Sochaczewa na Śląsk. Po kilku miesiącach przeprowadziłem się do Łodzi i tu znalazłem firmę, która też „solówkami” jeździła po Europie. Było super. Ciekawe wyjazdy, głównie do” Niemiec, Holandii, Belgii, Francji, Czech i Austrii.

Zapraszam do polubienia mojego bloga: https://www.facebook.com/Turysta-Truck-Bus-Driver-158340257691745/