ŁUKASZ – „WYBIEGANY” KIEROWCA

W tygodniu ćwiczę zazwyczaj 4-5 razy a jak wygląda trening w dużej mierze zależy od czynników zewnętrznych oraz tego, czy trenuje pod dane zawody. Obecnie przygotowuje się akurat do półmaratonu i już jestem na końcowym etapie. Tydzień zacząłem od soboty. Było to 2 km truchtu, potem 7,5 minuty rozciągania, 12 km wariacji biegowych, czyli ze zmiennym tempem. Następnie ok. 2 km tzw. schładzania  czyli „wleczenie nóg po asfalcie”, ponowne rozciąganie, prysznic i posiłek. Niedziela to długie wybieganie w tempie startowym, czyli 32 km w tempie 4,37 m/1 km. Poniedziałek to regeneracja, ale bynajmniej nie jest to leżenie plackiem, ale krótki spacer dla rozruszania i rozluźnienia mięśni. Kolejny dzień to bieg regeneracyjny – 12 km w tempie 4,5-5 m/1 km. Następny dzień wolny od treningu, a kolejny to 15 km „wybiegania”. Cały czas prowadzę „Dziennik biegacza”, gdzie mam wszystko dokładnie rozpisane, co robiłem i co mam jeszcze do zrobieniu w cyklu treningowym. Przed samymi zawodami zostaje tylko przebieżka, a przed samym startem specjalny posiłek, czyli 3 kromki z Nutellą, do której przyzwyczaiłem organizm przed większym wysiłkiem. Natomiast po biegu, jako nagrodę wypijam jedno piwo, które traktuję jako izotonik.