#22 WSPOMNIENIA EDA

Pytam koleżkę obok myjącego szybę; czy jest tu jakiś Restaurant? Oczywiście! – jest, z drugiej strony UC. Poszliśmy. Był barak z lada chłodnicza, a w niej zielone jajka i w wielkiej dzieży z wodą „Coca Cola”. W tej wodzie w bali bez mikroskopu było widać miliardy zarazków ameby. Wróciliśmy. Zrobiliśmy sobie wykwintna kolację z zapasów jakie mieliśmy. Naczepy chłodnie, miały schowek dla kierowcy do schłodzenia art. spożywczych. Mieliśmy tam konserwy, chleb zakupiony w Cieszynie. Miałem żonine flaki w słoikach, Jasiek, b. dobry peklowany boczek, do tego znaleźliśmy dwie flachy żyta. Uczta była że HEJ! Zrobiliśmy 5279 kilometrów w 6 dni. Dobry czas. Za dobry!

Następnego dnia rozładowano nas w magazynach chłodni UC na miejscu. Jajka były dla ammańskich szpitali. Tortu nie było – szkoda.

Powrót tą samą drogą na pusto aż do Bułgarii. Po drodze w Turcji, za Ankara spaliśmy w Kazaniu. Jak zwykle na parkingu TIR. Były tam sklepiki z wyrobami ze złota próby 18 karatów GWARANTOWANE! Kupiłem żonie łańcuszek i dwie sukienki, bardzo mi się podobały. Jedną zaakceptowała, drugą komuś oddała. Gdy kiedyś poprosiłem by ją ubrała, powiedziała, że za Arabkę robić nie będzie!

Zastanowiło mnie, dlaczego rumuńscy kierowcy kupują tam kamienie do zapalniczek kilogramami? Jasiek też nie wiedział. Żaden policjant na BW Rumuna nie stopował, nie chciał narobić sobie biedy. Na widok rumuńskiej ciężarówki „policaje” się odwracali tyłem. Rumuni wracali swoimi Roman Diessel (takie ichnie TIR-y) bez szyb, na pojedynczych kołach tylnych osi, upłynniali te podzespoły w Iraku, Irak importował te ciężarówki z Rumuni. Widocznie, był na to zbyt.

Nas, turecka policja czasami zatrzymywała. Jeśli nie chciałeś z nim gadać, wystarczyło rzucić paczkę Mallboro, ten gest załatwiał sprawę. Poza Turcją nie było ograniczenia szybkości. Policji na drogach nie było widać. Za to małolaty byli niebezpieczni, stali na poboczu i gestami pokazywali że chce im się palić. Gdy minęło się ich obojętnie, to zza najbliższego kamienia czy skały na poboczu leciały kamienie. Później było jeszcze gorzej jak trwała wojna pomiędzy Irakiem i Iranem. Gówniarzeria nosiła kałachy i zdarzało się, że strzelali, co prawda po plandekach ale, był cykor.