NARKOTYKI, ALKOHOL, BRAK DOŚWIADCZENIA…

Kiedy prawie 3 tygodnie temu pisaliśmy o problemie, jakim wśród kierowców jest zażywanie narkotyków i dopalaczy, usłyszeliśmy głosy, że ten artykuł jest typowym clickbaitem…

Wypadek autobusu w Warszawie 25 czerwca, niestety, zdaje się potwierdzać, że problem, na który zwróciliśmy uwagę jest naprawdę poważny wspominany artykuł

Przy okazji tragedii na Wisłostradzie pojawiła się druga kwestia – zbyt łatwy dostęp do zawodu kierowcy. Wiadomo, że tych w Polsce już od kilku ładnych lat brakuje i do pracy przyjmowany jest właściwie każdy, kto ma odpowiednie uprawnienia. Sprawa doświadczenia czy weryfikacji dotychczasowego zatrudnienia zeszła na dalszy plan, czego efekty widzieliśmy, widzimy i o ile nic się nie zmieni, nadal będziemy oglądać.

I nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o transport osób, bo analogiczna sytuacja występuje w przypadku przewozów towarów. W efekcie za kierownicę 40-tonowych zestawów często trafiają osoby, które jedyne doświadczenie, jakie mają to to wyniesione z kursu prawa jazdy i kwalifikacji wstępnej. Z tym tylko, że tam raczej nie mieli okazji nawet zorientować się, na czym polega jazda w pełni załadowanym zestawem, bo w ramach oszczędności nikt na takich zajęć praktycznie nie prowadzi.

Ale należy w tym wypadku zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo istotny fakt. Od 4 maja 2019 r. obowiązuje dodany do Kodeksu Pracy art. 221b , który określa, że tzw. dane szczególnej kategorii, w tym o zdrowiu, pracodawca może przetwarzać, gdy pracownik bądź kandydat do pracy wyrazi na to zgodę i z własnej inicjatywy przekaże takie dane. Co to oznacza? Według Urzędu Ochrony Danych Osobowych nowelizacja ta  nie daje możliwości pracodawcy do samodzielnej kontroli trzeźwości pracowników. Firmy transportowe nie mogą więc zmuszać kierowców do dmuchania w alkomat.

Do tej pory wiele przewoźników, głównie tych, u których kierowcy wykonują codziennie krótkie trasy i rano zgłaszają się do pracy (PKS-y czy przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej) prowadziło prewencyjne badania alkomatem przed przystąpieniem do jazdy. Obecnie funkcję tę przejęły tzw. alkolocki, czyli alkomaty, które nie pozwalają na odpalenie silnika w momencie, kiedy w wydychanym przez kierowcę powietrzu urządzenie stwierdzi obecność alkoholu. Ale czy to wystarcza?

Widać, że obecna sytuacja w środowisku transportowym wymaga podjęcia natychmiastowych działań i regulacji prawnych, by nie dochodziło do tragedii na drogach. Nie każdy jest tak spektakularny jak ten w Warszawie, ale przecież za każdym wypadkiem stoją ludzkie dramaty i łzy.

PODOBA CI SIĘ TEN WPIS?  😎😎😎 POLUB NASZ FANPAGE!