AKTYWNY TRUCKER – JAREK – NAMAWIA DO AKTYWNOŚCI

Nie zawsze zaplanowany trening idzie w zgodzie z pracą. Średnio ćwiczę 3 – 4 razy w tygodniu. Sprzęt do ćwiczeń zajmuje trochę miejsca, ale mieścimy się razem w kabinie. Często czekając na załadunek jest okazja zrobić trening na przyczepie. Wtedy raz dwa hantle, podpórki na pakę i jadę z tematem. Ćwiczę również na pauzie, na parkingu, wówczas trening jest zaplanowany i na spokojnie zrobiony. Przeważnie robię trening siłowy, ale wpadnie też cardio. Nieraz spotykam się z opinią kolegów z pracy, że nie można, że się nie da, że mało czasu. Próbuję ich wyprowadzić z błędu, namówić do aktywności. Bo przecież to nasze zdrowie. Kierowca nie musi siedzieć bezczynnie w kabinie popijając np. piwko. Często robiąc na parkingu trening inni kierowcy przyglądają się. Spacerują obok obserwują. I myślę że już niejeden rozmyśla, jak zacząć ćwiczyć i zapakować sprzęt do ciężarówki.

AKTYWNY TRUCKER – JAREK (2)

Najgorsze zawsze były piątki, gdy były zjazdy do domu. My z Magdą pracując w podwójnej obsadzie zawsze mieliśmy dużo czasu pracy, więc zjazdy do domu były bardzo późno. Postanowiliśmy pozostać w tej samej firmie, ale w pojedynczej obsadzie. Za co z całym szacunkiem podziwiam moja żonę. 😍 Często udaje nam się spotkać na trasie, zjeść razem obiad lub wypić kawę.

Przez kilka lat jazdy zaniedbałem swoje ciało, ale kiedy moja waga wskazywała wynik już prawie trzycyfrowy – 98 kg postanowiłem wrócić do formy. Powoli po latach powróciłem do ćwiczeń ale musiałem najpierw zrzucić nadmiar kilogramów przez dietę. Tzn. odrzuciłem słodkie napoje, piwo na rzecz wody i cukier. Jem tylko chude mięso, ryby, warzywa i pełnoziarniste naturalne pieczywo.

Przygotowaniem jedzenia w trasę i w domu zajmuje się żona. Mam na cały tydzień przygotowane główne posiłki a śniadania i kolacje robię już sam w kabinie.

AKTYWNY TRUCKER – JAREK (1)

Witam jestem Jarek,

Zawsze jako dziecko podziwiałem kierowców aut ciężarowych, lecz nigdy mi do głowy nie przyszło, że sam zostanę kierowcą zawodowym. Prawo jazdy na kategorie C, zrobiłem na (WKK) wojskowym kursie kierowców. Podobała mi się nauka jazdy Starem 200. W wojsku byłem kierowcą, tam też zrobiłem kurs na przyczepę. Po wojsku wróciłem do Skwierzyny, gdzie mieszkałem i pracowałem jako stolarz przez kilka lat. Aż któregoś dnia kolega zabrał mnie w  trzydniową trasę i tak mi się spodobało, że postanowiłem zostać kierowcą. Jeżdżąc na południe Polski poznałem moją obecną żonę Magdę. Magdzie również spodobała się jazda ciężarówką więc postanowiła, że zda prawo jazdy na C +E i tak też zrobiła. Zaczęliśmy jeździć razem…