CO DWA TO NIE JEDEN…

Policjanci z Tychów otrzymali sygnał, że pojazd z ładunkiem uszkodził sygnalizację świetlną, a następnie ich koledzy z Gierałtowic, że uszkodzona została trakcja elektryczna na przejeździe kolejowym. Szybko zatrzymano kierowcę prowadzącego pojazd członowy oraz towarzyszącego mu właściciela pojazdów. Okazało się, że jeden z dolnośląskich przedsiębiorców postanowił własnymi siłami i środkami sprowadzić na bazę zepsutą ciężarówkę. Została ona załadowana na naczepę innego pojazdu. Przedsiębiorca przed wyruszeniem w trasę mógł stwierdzić, że wysokość pojazdu z ładunkiem przekraczała dopuszczalne 4 metry.

Prawdopodobnie przewoźnik liczył na to, że uda mu się przejechać nie tylko bez wymaganego w tym przypadku zezwolenia, ale także bez szkód.  W trakcie transportu zepsutej ciężarówki, tyczką unosił zwisające przewody, pomagając „prześlizgnąć się” nienormatywnym pojazdem zwisającymi elementami infrastruktury drogowej. Ta metoda nie sprawdziła się. Po uszkodzeniu sygnalizacji oraz trakcji kolejowej i zatrzymaniu przez policję, do działań przystąpiła wezwana na miejsce dolnośląska Inspekcja Transportu Drogowego. Inspektorzy wykonali pomiary. Pojazd miał ponad 5 metrów wysokości. W takiej sytuacji wymagane jest zezwolenie na przewóz nienormatywny, którego przewoźnik nie posiadał.
Teraz przedsiębiorca poniesie konsekwencje. Grozi mu 15 tys. złotych kary administracyjnej. Kierowcę ukarano mandatem karnym.

Źródło: GITD