BYĆ KIEROWCĄ – ŁUKASZ – TO NIE JEST ŁATWY ZAWÓD

Gdy przekraczasz granice państwa, to tak jak byś zamykał za sobą drzwi. Zostawiał wszystkie troski, zmartwienia i sunął przed siebie, nie zważając na nic.

Czy tak właśnie jest? Nie do końca!

Nasza praca, a raczej zawód który wykonujemy, nie należy do łatwych. Jednak jeśli robisz to co kochasz nie przeszkadza Ci, rozłąka z rodziną, jazda nocą. Tego wszystkiego uczymy się na co dzień, by normalnie funkcjonować. To na barkach naszych rodzin spoczywa odpowiedzialność za gospodarstwo rodzinne, za wychowanie naszych pociech. Ktoś mógł by rzec , że jesteśmy tylko dodatkiem rodzinnym, który pojawia się na 2, 3 dni w miesiącu, po czym znika.

Mieć wyrozumiałą żonę i kochająca rodzinę to skarb dla kierowcy i nie tylko.

Rzadko się mówi, co tak naprawdę kierowca czuje, robi i myśli. Pisze się o sytuacjach, które mają miejsce na parkingu. Gdy przekroczyłem po raz pierwszy granice Pl-D samochodem ciężarowym, pamiętam że całą noc nie spałem, bez ziewania. Człowiek był tak skupiony na tym co go otacza, że otchłań snu nie pozwalała się położyć na łóżku. Pierwsza kontrola, pierwszy rozładunek, pierwszy podjazd pod rampę. Pamiętam jak dziś kiedy miałem podjechać pod rampę (jak dobrze pamiętam pod nr 7, a wylądowałem pod 9) . Było to 11 lat temu, czasy były inne, nastawienia drugiego człowieka też było całkiem inne. Bez trudu inni kierowcy wyszli i mi pomogli, gdzie teraz jest to rzadkością. Szacunek na parkingu, jaki był zauważalny gołym okiem, dzisiaj ciężko dojrzeć. Dlaczego tak się dzieje, ludzie są wrogo do siebie nastawieni? Jest tyle pytań, a tak mało odpowiedzi…

BYĆ KIEROWCĄ – ŁUKASZ – TRUDNA DECYZJA

Mając 21 lat, całe życie wiruje wokół ciebie, a mianowicie problemy rodzinne, ślub, narodziny dziecka.  Postanawiasz pierwszy raz wsiąść za kierownicę dużej ciężarówki i rozpocząć swoją przygodę. Nie wiedząc co czeka cię za 240 km przekraczając granice Pl-D, nie myśląc o dalszych regionach. Ba, byłem tak podniecony, że nie mogłem zasnąć. Cały czas myślałem, czy sobie dam radę? Czy my damy sobie radę? Młodzi, dopiero co wkroczyliśmy w dorosłe życie, a już musimy się rozstać. Słowo bardzo mocne do dziś traktowane przeze mnie bardzo poważnie. Często zapominamy o najbliższych, że to właśnie oni poświęcają się bardziej od nas. Dlaczego tak jest? Tego dowiecie się w drugim rozdziale. Gdy nadszedł w końcu dzień, na który tak długo czekałem, zwątpiłem czy dobrze robię. Z jednej strony cieszyłem się jak dziecko, bo pokochałem ten zawód od samego początku, jak moją żonę, gdy ją ujrzałem. Ale z drugiej strony były myśli, żeby jednak zostać. Siedzisz na miejscu, gdy obok targają tobą myśli zwątpienia. W końcu zapadła decyzja o wyjeździe. Sam do końca nie wiem, jak to traktowałem? Czy jako rozpoczęcie nowej przygody, czy nowej pracy? Jednego jestem pewien. Decyzje jakie podejmujemy mogą zaważyć na waszej przyszłości. Ja wybrałem wraz z moją żoną. Zostałem kierowcą i po raz pierwszy wyjeżdżam w trasę.

PODOBA CI SIĘ TEN WPIS?  😎😎😎 POLUB NASZ FANPAGE!