JELCZEM W HIMALAJE PONOWNIE PO 50 LATACH

Jesienią ubiegłego roku miała wyruszyć do Nepalu replika wyprawowej ciężarówki Jelcz. Takiej samej jak pojazdy, które uczestniczyły w wyprawach w Himalaje i Karakorum w latach 70 i 80. Niestety sytuacja z Covid-19 nie pozwoliła na realizację tego projektu i został on przesunięty na ten rok.

Projekt Jelczem w Himalaje organizowany jest przez fundację Pietrowicz Śladami Uczestników, a historyczny Jelcz ma być  pomnikiem polskiej myśli technologicznej, nadającym projektowi miano Mobilnego Pomnika Złotej Ery Polskiego Himalaizmu.

Dlaczego Jelczem? Ponieważ to jeżdżący symbol polskich wypraw w góry wysokie ubiegłego wieku. To dzięki tej ciężarówce uczestnicy wypraw docierali wraz z ekwipunkiem w Himalaje.

Obecny pojazd pochodzi ze źródeł wojskowych, seria 300, rocznik 1990, z silnikiem SW 680 bez trzeciej, tzw. wleczonej osi, bo większość Jelczy z wypraw miała dwie osie.

Auto jest zaadaptowane na styl himalajski. Kabina jest koloru kości słoniowej, zrobioną w stylu większości ciężarówek, które brały udział w wyprawach w tamtych latach. Nad nią jest „burubuhajka”” czyli balkonik na bagaż lub miejsce do spania. Na plandece jest napis „Himalaya expedition”, który widniał na oryginale.

Trasa, którą ma pokonać Jelcz liczy ponad 10 000 km w jedną stronę i przebiega przez: Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Iran, Pakistan, Indie i Nepal.

Oczywiście organizatorzy wyjazdu pomyśleli również o zabraniu ze sobą części zamiennych (m.in.: sprzęgło, osprzęt silnika, alternator, rozrusznik, pompa wtryskowa, kompresor, które mogą być potrzebne w drodze, a miejscem ich przechowywania będzie tzw. podwójna podłoga na pace.

Tym razem himalaiści nie jadą się jednak wspinać, ale chcą wesprzeć dzieci w Nepalu, które nadal odczuwają trudy związane z trzęsieniem ziemi w 2015 roku.

 

Źródło: sladamiuczestnikow.pl