AKTYWNY TRUCKER – DAREK, KTÓRY WAŻYŁ JUŻ… 135 KG

Cześć mam na imię Darek i mój wyuczony zawód to kierowca – mechanik.

Jak większość kierowców jeździć zaczynałem busami po kraju, właściwie jako dostawca. Potem założyłem rodzinę i zrobiłem prawo jazdy na kat. C, a następnie dołożyłem jeszcze E. Gdy już miałem uprawnienia na zestawy to praktycznie od razu trafiłem do transportu międzynarodowego. I tak pracuję już przeszło 10 lat.

W młodości nie miałem jakiś specjalnych związków ze sportem, głównie grałem z kolegami w piłkę, ale żadnej konkretnej dyscypliny nie uprawiałem. Do tego, by w trasie się ruszać wręcz zmusiła mnie moja waga, która niemal z dnia na dzień stawała się coraz większa. Ale wówczas ruchu praktycznie nie miałem wcale, jadłem tzw. jedzenie śmieciowe, do tego lubiłem się też napić piwa. Gdy dobiłem z wagą do 135 kg i zacząłem mieć coraz większe problemy choćby z kupowaniem „ciuchów”, to stwierdziłem, że coś w tym wszystkim jest nie tak i trzeba się za siebie zabrać.

Zacząłem od zmiany w odżywaniu i spacerów, potem były lekkie przebieżki i szukanie inspiracji do dalszego działania. I tak trafiłem na Grupę HWT, a potem Dogonić zdrowie, gdzie rzeczywiście spotkałem ludzi, dla których aktywność w drodze jest często sposobem na życie. Nasze wzajemne kontakty dały mi sporą motywację, do tego, by wziąć się za treningi.

Byłem również po poradę u dietetyka, ale szczerze powiem, nie wiem czy są tacy, którzy potrafią ustalić dietę dla kierowcy, który jak wiadomo nie może sobie do końca zaplanować godzin posiłków, ani nie zawsze ma dostęp do produktów, które akurat powinien w danym dniu włączyć do jadłospisu. A przecież wiadomo, że w ciężarówce nie będę woził wszystkiego, co będzie mi potrzebne do przyrządzenia konkretnych posiłków. Dlatego cenniejsze były dla mnie przepisy zaczerpnięte z Grupy, bo były one sprawdzone i dostosowane do warunków, w jakich żyje kierowca na co dzień w trasie.

Niemniej zacząłem jadać z „głową”, a spacery bardzo szybko zamieniłem na truchtanie i biegi. Teraz z perspektywy czasu wiem, że zrobiłem to może trochę za szybko, ale miałem wówczas olbrzymią motywację do działania.

Potem dołożyłem ćwiczenia z wykorzystaniem własnej masy ciała, czyli przede wszystkim robiłem pompki i korzystałem z gum TRX. I co najważniejsze, pierwsze efekty przyszły prawie natychmiast, bo chudłem niemal z dnia na dzień. Jeżeli chodzi o treningi z „ciężarami” to zacząłem stosunkowo niedawno, bo na siłownię zacząłem jeździć jakiś rok temu. Potem wkładałem do ciężarówki coraz więcej tego „żelastwa”, czyli jakieś hantelki, sztangi i obecnie w kabinie mam już tego pełno.

Trenuję praktycznie codziennie, czyli przez 7 dni w tygodniu, tyle tylko, że są to zróżnicowanie ćwiczenia. Np. jednego dnia jest to typowy trening siłowy, ale następnego zamiast brać się za hantle – biegam. Staram się te dwa elementy przeplatać i dziennie moja aktywność fizyczna zajmuje mi od godziny do dwóch. Bieganie jest prostsze, bo nie muszę wyjmować całego sprzętu, a wystarczy rozgrzewka i tych 10 km nawet człowiek nie poczuje.

Natomiast, jeżeli chodzi o trening siłowy to zazwyczaj za jednym razem robię dwie partie ciała, np. klatkę i triceps, a następnym razem – plecy i barki. Podstawowym sprzętem przy tego typu ćwiczeniach nadal są taśmy podwieszane typu TRX i generalnie wykorzystuję masę własnego ciała, czyli robię dajmy na to pompki czy przysiady. Trochę ostatnio odszedł od „gum”, bo od nich cierpiały nadgarstki, ale z obciążeniem ćwiczę nadal. Wykorzystuję do tego ławeczkę, hantle i obciążenia, ale szczerze powiem, że jest to tylko taki dodatek, z którego w każdej chwili mógłbym zrezygnować. Bardziej to robię, by jakoś ćwiczenia urozmaicać i by nie były one monotonne.