CZY POWINNY BYĆ OGRANICZENIA DLA „MŁODYCH KIEROWCÓW”?

Jak podaje policja blisko połowę wypadków drogowych, które miały miejsce w godzinach nocnych spowodowali młodzi kierujący w wieku do 30 roku życia.  Najczęściej dochodzi nich w wyniku nadmiernej prędkości wskutek czego kierujący traci panowanie nad pojazdem uderza w drzewo lub w przydrożną barierę.

Ponadto zdarza się, że w pojazdach uczestniczących w tych tragediach znajduje się większa liczba osób niż określona w dowodzie rejestracyjnym. Jest to zazwyczaj młodzież, która niejednokrotnie jest pod wpływem alkoholu lub narkotyków.

Dlatego wielu krajach wprowadzone są ograniczenia uprawnień zdobywanych przez kierowców, np. w Nowym Jorku i Kalifornii, w Ontario i Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie oraz w Nowej Południowej Walii i w Wiktorii w Australii, a także w Szwecji.

Z drugiej strony – Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU) apeluje do rządów o obniżenie minimalnego wieku kierowców zawodowych do 18 lat we wszystkich sektorach (ciężarówki, autobusy i autokary). Ten zabieg pozwoliłby ograniczyć niedobór kierowców, kierując absolwentów bezpośrednio na szkolenie zawodowe. Pomimo wahań na rynku pracy wywołanych pandemią niedobór kierowców jest problemem długoterminowym, pogłębionym przez starzejące się kadrę.

W Polsce kwestia ograniczeń dla „młodych” kierowców jest też coraz częściej poruszana więc można się spodziewać, że ich wprowadzenie jest jedynie kwestią czasu… Tym bardziej, że jak pamiętamy, od 4 czerwca 2018 r. miał obowiązywać dla nich 2-letni okres próbny (m.in.: „zielony listek”, kursy doszkalające, ograniczona prędkość, przez 8 miesięcy brak możliwości podjęcia pracy w charakterze kierowcy).

Wówczas jednak rząd wycofał się z wprowadzenia w życie gotowych przepisów ze względu na niedomaganie Centralnej Ewidencji Kierowców, ale system działa coraz lepiej, więc zapewne temat powróci. Ale czy słusznie?