ADAM – KIEROWCA, KTÓRY ZACZĄŁ SIĘ REALIZOWAĆ W ARMWRESTLINGU

Mam na imię Adam i jestem kierowcą zawodowym jeżdżącym ciężarówką. Kategorię C zrobiłem zaraz po skończeniu 18. roku życia, ale nie zawsze pracowałem jako kierowca, bo robiłem trochę na maszynach budowlanych czy ciężkim sprzęcie. Z czasem jednak zdecydowałem się, że życie zawodowe zwiążę z kierownicą.

Od najmłodszych lat miałem kontakt ze sportem, ale gdy zacząłem jeździć, na początku w podwójnej obsadzie trochę zaniedbałem aktywny tryb życia. Gdy już się trochę ogarnąłem i zacząłem jeździć sam, tak starałem się rozplanować sobie czas, by choć trochę się poruszać. Na dodatek poznawałem coraz więcej aktywnych kierowców, głównie z grupy  Hard Working Truckers, którzy zaczęli mnie motywować i zachęcać do ćwiczeń. Jedna z koleżanek, Sylwia Wicher, wręcz wciągnęła mnie do grupy i w pewien sposób zostałem zobligowany, by zacząć dbać o swoją kondycję.

I to była właściwa decyzja, bo na początku jazdy trochę się „zapuściłem”. Człowiek mało się ruszał, a posiłki były takie, jakie były, czyli bardziej „śmieciowe” niż zdrowe. Niemniej przełamałem się i zaczęło się od zwykłych pompek, przysiadów, wróciłem też do treningów z workiem do boksowania, bo kiedyś ćwiczyłem kick boxing. Najważniejsze jednak było podjęcie decyzji, że ja chcę to robić, bo inaczej się nie da.  I tak od około 3 lat staram się dbać o formę, choć na początku było trochę ciężko ćwiczyć przy „kibicach”, którzy różnie komentowali to co robię. Z czasem jednak się do przyzwyczaiłem i po prostu nie zwracam na nich uwagi, choć zdarza się i tak, że ktoś podejdzie i nawet zacznie ze mną ćwiczyć.

Generalnie staram się być bardzo aktywny i nawet w trasę nie zabieram laptopa, bo szkoda mi czasu na siedzenie w Internecie, skoro mogę zrobić trening, pojeździć na rolkach albo pobiegać.

Zazwyczaj w czasie tygodnia robię 3 treningi, które trwają ok. 1,5-2 godziny, choć wiadomo, że w zawodzie kierowcy bywa różnie, a wiadomo że na pierwszym miejscu jest praca. Gdy jestem na rozładunku lub załadunku to staram się sobie przygotować jedzenie, by potem już nie tracić na to czasu. Staram się w swoich ćwiczeniach być ukierunkowany na to co przydaje mi się w czasie starć armwrestlingowych, bo bez tego nawet nie ma startować w zawodach. Jakieś 5 lat temu spróbowałem właśnie swych sił i trafiłem na 14-letniego chłopaka. Było mi trochę głupio, bo byłem pewien swojej siły, ale po chwili było mi jeszcze bardziej głupio, bo nie minęło parę sekund i byłem pokonany. Drugie podejście – tak samo. I wówczas właśnie postanowiłem się w pewien sposób ukierunkować.

Obecnie ćwiczenia zaczynam od paru serii pompek, czasami jest to 12 serii po 50 pompek każda, co zajmuje mi ok. 20-30 minut. Ktoś powie, ze to dużo, ale na tym właśnie polega trening armwrestlerów i dla nas jest to coś normalnego, czasami nawet dorzucę jeszcze 100 lub 150 pompek. Potem trochę podciągam się na ciężarówce i poprzerzucam trochę „żelastwa”. Ten sport nie wymaga, by człowiek miał potężną budowę ciała, ale musi mieć wypracowane te mięśnie, które w czasie walki są używane i być szybkim oraz pracować głową. Do tego oczywiście dochodzi odpowiednia technika, a sama siła jest praktycznie na samym końcu.

cdn.