Wypadki samochodowe kojarzą się głównie z jazdą pod wpływem alkoholu lub brawurą kierowcy na drodze. Jednak specjaliści zajmujący się analizą ich przyczyn uważają, że ok. 20-30% zdarzeń drogowych miała miejsce na skutek zaśnięcia za kierownicą.
Najczęściej kierowca zapada w tzw. mikrosen, który może trwać równie dobrze 1 sekundę, jak i nawet pół minuty. Jest to wyjątkowo niebezpieczne zjawisko – głównie dlatego, że większość kierujących w ogóle nie zdaje sobie z niego sprawy, że w niego zapadło. Skutki są o tyle groźne, bo jadąc np. 85 km/h w ciągu sekundy przejeżdżamy prawie 24 m, które należy pomnożyć przez ilość sekund, który trwał mikrosen.
Objawy zmęczenia, które może zakończyć się zapadnięciem w krótkotrwały sen, są jednoznaczne i wspólne dla większości kierowców. Są nimi: ziewanie, powolne mruganie, uczucie pieczenia w oczach, nieświadome dotykanie twarzy, wpatrywanie się w jeden punkt, brak ruchu oczu, opadająca głowa czy bezwiedne zjeżdżanie z właściwego pasa ruchu.
Jeśli w porę na nie zareagujemy, czyli np. nie zrobimy krótkiej przerwy w jeździe (najlepiej wówczas przemywając twarz i wypijając kawę lub jakiś napój energetyczny), sytuacja może się skończyć podobnie, jak ta która miała miejsce w okolicy zjazdu do Nałęczowa.
Z ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia wynika, że kierujący samochodem osobowym uderzył w tył prawidłowo jadącego przed nim zestaw. Sprawca tłumaczył się dużym zmęczeniem wielogodzinną jazdą i zaśnięciem. Wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi i na szczęście nie odnieśli obrażeń, w związku z czym zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja drogowa.
Źródło: Policja










