„Duch” wrócił na stacje. Tym razem w peruce i DAF-ie. Policja: 26 zarzutów i areszt

„Duch” wrócił na stacje. Tym razem w peruce i DAF-ie. Policja: 26 zarzutów i areszt

Pamiętacie historię „ducha, który nocami wysysał paliwo jak zjawa z baków ciężarówek?

No to mamy nową odsłonę drogowego kabaretu. Tym razem nie było prześcieradła i straszenia po parkingach, ale była peruka, „lewe” blachy i bezczelność level master.

Tarnogórscy kryminalni zatrzymali 37-letniego mieszkańca Orzecha, który od tygodni urządzał sobie darmowe tankowanie na stacjach paliw w powiecie tarnogórskim, Bytomiu i Gliwicach. Schemat był prosty: podjeżdżał ciężarowym DAF-em, lał paliwo pod korek i znikał, zanim obsługa zdążyła powiedzieć „poproszę numer dystrybutora”.

Paliwowy duch znowu uderzył

Ale im dłużej trwała ta paliwowa ofensywa, tym bardziej robiło się absurdalnie.

Bo kierowca nie tylko regularnie okradał stacje. Jak ustalili policjanci, jeździł również na przerobionych tablicach rejestracyjnych, nie miał uprawnień do kierowania ciężarówkami, a dodatkowo przebierał się, żeby utrudnić swoje rozpoznanie. Na stacje przyjeżdżał w czapce z doczepioną peruką.

Serio.

Widok faceta w ciężarowym DAF-ie, który udaje kogoś innego przy pomocy włosów z festynu i zmienionych tablic, brzmi bardziej jak scenariusz kiepskiej komedii niż prawdziwa akcja kryminalna. A jednak właśnie tak wyglądała rzeczywistość na śląskich stacjach paliw.

Tankował i znikał bez śladu

Pierwsze zgłoszenie wpłynęło w kwietniu. Na stacji w Wieszowie kierowca zatankował paliwo i odjechał bez płacenia. Potem podobnych przypadków zaczęło przybywać. Policjanci szybko połączyli kropki i ruszyli za paliwowym „duchem”.

Finał przyszedł 13 maja. Kryminalni prowadzili działania właśnie w rejonie stacji w Wieszowie, gdy zauważyli dobrze znany schemat. DAF podjechał pod dystrybutor, kierowca zatankował i ruszył do wyjazdu bez wizyty przy kasie.

Tym razem jednak długo się nie nacieszył wolnością.

Peruka nie pomogła

Podczas kontroli wyszło na jaw, że za kierownicą siedzi 37-latek z Orzecha, którego policjanci wiążą z całą serią kradzieży paliwa. Mężczyzna został zatrzymany i trafił prosto do policyjnej celi.

Śledczy wyliczyli, że wartość skradzionego paliwa sięga blisko 90 tysięcy złotych. Do tego dochodzą zarzuty dotyczące używania przerobionych tablic rejestracyjnych i kierowania pojazdem bez wymaganych uprawnień.

Łącznie usłyszał już 26 zarzutów.

Teraz grozi mu więzienie

Sąd nie miał większych wątpliwości i na wniosek śledczych zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na trzy miesiące. Za swoją „trasę koncertową” po stacjach paliw może teraz zapłacić nawet pięcioma latami więzienia.

Jedno trzeba mu oddać — kreatywności mu nie brakowało. Tylko chyba pomylił plan filmowy z prawdziwym życiem.

Źródło: Policja

Sprawdź także