DZIEŃ W TRASIE – MARYSIA NA PAUZIE (2)

DZIEŃ W TRASIE – MARYSIA NA PAUZIE (2)

Wolnego czasu w pracy kierowcy zawodowego jest zawsze za mało stąd i ja mam go duży niedosyt. Tym bardziej, że jestem typem turysty „szwędacza”. Uwielbiam zwiedzać i nie muszą to być jakieś specjalne i topowe atrakcje turystyczne, ale wystarczy zwykłe miasteczko, gdzie mogę zobaczyć, jak żyją miejscowi ludzie. Najbardziej podoba mi się w Hiszpanii, małe wioski, gospodarstwa, a z drugiej strony miasto czy plaża. Właśnie tam spędziłam chyba jeden z lepszych wypadów, gdzie robiłam weekendową pauzę – okolice Walencji, nad samym morzem.

Piesze zwiedzanie jest dosyć czasochłonne, ale gdy tylko jest możliwość „ucieczki” z parkingu, ładna pogoda, dobry czas i bezpieczne auto, od razu zbieram się w drogę. Krótsza czy dłuższa wycieczka jest doskonałą odskocznią od całodziennego przebywania w kabinie i pozwala choć na trochę na nowo „naładować akumulatory”.

 

cd

Są też takie sytuacje, kiedy stoi się na kompletnym odludziu, że w wolnym czasie krzątam się przy moim zestawie. Mycie, polerowanie, czyszczenie, strojenie. Nieraz inni koledzy z parkingu podchodzili i z niedowierzaniem patrzyli, jak poleruję baki czy felgi. Dla mnie to relaks i sposób na ruch, bo czasem trzeba nieźle się przy tych czynnościach namęczyć.
Ale miewam również chwile lenistwa, kiedy zjeżdżam na parking i myślę jedynie o prysznicu, czymś do jedzenia i odpoczynku.

Wtedy zamykam się w kabinie i przeglądam internetowe aktualności lub biorę książkę do ręki. Bardzo się cieszę, kiedy koledzy po fachu podchodzą i można ze sobą porozmawiać, zawrzeć nowe znajomości. Osobiście staram się nie paradować po parkingach i zwracać na siebie uwagę, ale zawsze, gdy ktoś do mnie „zagada” odwzajemniam się rozmową czy uśmiechem.