Właściwie nie ma tygodnia, by nie dotarły do nas informacje, że ciężarówka uderzyła w pojazd służby lub pomocy drogowej, którego pracownicy wykonywali jakieś zadania na autostradzie lub drodze szybkiego ruchu. Sami drogowcy nie ukrywają, że ten rodzaj ich prac nie należy do komfortowych, gdyż kierowca ciężarówki, gdy w porę nie zauważy „przeszkody” ma małe szanse na wyhamowanie przed nią. Natomiast tajemnicą poliszynela jest fakt, że na drogach szybkiego ruchu kierowcy relatywnie często pozwalają sobie na nieco większą dekoncentrację i nie do końca skupiają wyłącznie na prowadzeniu pojazdu i obserwacji drogi.
Niemniej wiele też zależy od samych pracowników służby drogowej, którzy znając występujące realia, sami w dużej mierze powinni się zatroszczyć o własne bezpieczeństwo. Ale właśnie o tej podstawowej zasadzie najprawdopodobniej zapomniał 24-letni mężczyzna, który wczoraj został śmiertelnie potrącony na zachodniej obwodnicy Poznania. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że pracownik firmy zajmującej się obsługą drogi, wysiadając ze swojego samochodu, który zatrzymał się na pasie awaryjnym, nie zachował szczególnej ostrożności i został potrącony przez nadjeżdżającą ciężarówkę. Mimo natychmiastowej pomocy i zadysponowania na miejsce śmigłowca LPR poszkodowanego nie udało się uratować.
Funkcjonariusze pod nadzorem prokuratora ustalają dokładne przyczyny oraz okoliczności tego zdarzenia.
Źródło: Policja










