Lekarz pyta pacjenta:
– Czy jest pan nałogowym palaczem, czy tylko pali pan od czasu do czasu?
– Od czasu do czasu.
– Czyli, jak często?
– Mniej więcej co pół godziny.

– Podobno żartowałeś na mój temat, mówiąc o mnie idiota.
– Ale ja to mówiłem zupełnie poważnie.
– To masz szczęście, bo ja nie lubię głupich żartów.

Uczniowie pytają nauczycielkę matematyki:
– Czy ogląda pani ,,Kiepskich”?
– Oczywiście!
– A jak często?
– Codziennie na lekcjach.

Żona zwraca się do męża:
– Kochanie, dziś mija 14. rocznica naszego ślubu.
– Tak? Nie przypominam sobie, żebym stłukł 2 lustra…

Mój wujek mawiał:
– Skrzypce, altówka, no, wiolonczela to jeszcze… Ale fortepian, kontrabas, harfa to już nie…
– A kim on był, muzykiem?
– Nie, tragarzem.

Dwóch kolegów, jeden kawaler drugi żonaty wybierają się na podryw dziewczyn. Kawaler widzi, że żonaty nie zdjął obrączki z palca.
– Co ty zwariowałeś, idziesz z obrączką?
– I co z tego? Gołąb jest zaobrączkowany, a potrafi przelecieć pół Polski!

W remizie dzwoni telefon.
– Halo, straż pożarna? Moja żona próbowała dziś, jak się piecze mięso w naszej nowej kuchence i…
– Niestety, musimy podziękować, bo jesteśmy już po obiedzie!

Dwóch prawników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciągnęli z teczek kanapki i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się właściciel.
– Bardzo przepraszam, panowie, ale nie możecie tu jeść swoich kanapek.
Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.

Mężczyzna wraca o godz. 6.00 nad ranem do domu po całonocnej libacji alkoholowej. Drzwi otwiera zaspana żona i pyta:
– Zakładam, że masz bardzo dobry powód, dla którego pojawiasz się o tej godzinie!
– Oczywiście, kochanie. Czas na śniadanie!

Ulicami pędzi Ferrari, a za nim na sygnale wóz strażacki i karetka pogotowia. Policja  zatrzymuje auto do kontroli.
– Dlaczego nie ustąpił pan miejsca pojazdom uprzywilejowanym?
– Bo sam ich wynająłem!
– Jak to?
– Miałem dość waszych głupich pytań o gaśnicę i apteczkę…

Wędkarz złowił złotą rybkę.
– Wiesz co, dobry człowieku, nie spełnię trzech życzeń, ale dam ci bezcenną radę. Zgadzasz się?
– Dobrze, mów.
– Nie przychodź tu tak często, rogaczu…

Kończąc rozprawę rozwodową, sędzia stwierdza:
– Postanowiłem pańskiej żonie przyznać 2 tysiące miesięcznie.
– To super. Ja w takim razie,  od siebie też, raz na jakiś czas, dorzucę parę złotych…

– Stefan, gdzie byłeś przez całą noc?!
– Piłem z Heniem.
Grażyna dobrze wiedziała, że mąż kłamie, bo Heniu nadal siedział w szafie.

Na lekcji fizyki nauczyciel pyta:
– Z jaką prędkością porusza się ciemność?
– Ciemność porusza się z prędkością światła, ale w przeciwnym kierunku!

– Gdybym jeszcze raz miał przyjść na świat, to chciałbym być myszą.
– Dlaczego akurat myszą?
– Bo moja teściowa panicznie boi się gryzoni!

Rozmawiają dwie przyjaciółki.
– Coś nie najlepiej wyglądasz – mówi jedna.
– Cały czas czuwam przy mężu. Jest bardzo chory.
– A pielęgniarka nie przychodzi?
– W tym sęk, że przychodzi!

Ojciec z synem wyszli na spacer. Na ulicy chłopak grzecznie się kłania przechodzącemu mężczyźnie.
– Kto to jest? – pyta go ojciec.
– To pan z zakładu oczyszczania. Zawsze, gdy wychodzisz do pracy, puka cicho do naszych drzwi i pyta, czy teren już czysty…

– Dzień dobry, przyjechałem po towar. Czy jest magazynier?
– Niestety, nie zastał go pan.
– A kiedy będzie?
– Trudno powiedzieć, bo wyrok ma zapaść w piątek.

W pubie nad pustym kuflem siedzi wyraźnie zafrapowany mężczyzna.
– Zenuś, coś taki markotny?
– Nie mogę sobie przypomnieć, co powiedziała mi żona, gdy wychodziłem z domu. Czy mam wypić jedno piwo i wracać na 10 do domu, czy też wypić 10 i wrócić na pierwszą…

– Tato, pamiętasz, jak obiecałeś mi 100 złotych za to, że zdam do następnej klasy?
– Oczywiście – mówi ojciec sięgając po portfel.
– No, to zaoszczędziłeś stówę!

Piłkarze Polski po Euro 2024 odwiedzili dom dziecka. „Smutno było patrzeć na te smutne twarze, pozbawione radości i wszelkiej nadziei” – powiedział po spotkaniu, 5-letni Kuba.

Uprawiałeś kiedyś seks w trójkącie?
– Tak, raz. Z moją żoną i pielęgniarką.
– I żona się zgodziła?!
– Nie miała za wiele do powiedzenia, leżała w śpiączce.

Przeczytałem w Internecie apel, żeby nie zasilać Skarbu Państwa i mrugać innym kierowcom, gdy mija się drogówkę. Jechałem dziś z pracy, minąłem drogówkę, jechał gościu z naprzeciwka i zacząłem mrugać, ale on i tak nie zwolnił, a mnie od mrugania oczy zaczęły łzawić…

– Czy mogę panią prosić do tańca?
– Dziękuję, nie tańczę.
– To może przysiądę się do pani stolika?
– W takim razie, zdecydowanie wolę zatańczyć.

Na ławce przed blokiem całuje się para. Nieopodal zatrzymuje się mężczyzna i zaczyna się im przyglądać. Z czasem podchodzi bliżej i zaczyna nieśmiało chrząkać.
– Idź pan do diabła – odgania natręta towarzysz kobiety.
– Ja już bym poszedł dawno, ale żona ma klucze od mieszkania…

– Doktorze, jestem aspołeczny, trudno mi się komunikować z innymi ludźmi. Jak sobie z tym poradzić?
– Alkohol.
– Tak, ale to tymczasowe rozwiązanie, a ja potrzebuję czegoś stałego.
– W taki razie… Alkoholizm…

Przychodzi biały niedźwiedź do baru, a barman do niego:
– O, mamy w menu drinka nazwanego na twoją cześć!
– Nie może być! Gustaw?!

– Chcę dzisiaj nocować u ciebie.
– Ok, ale będę na górze.
– Mmm, uwielbiam władczych mężczyzn.
– Moje łóżko piętrowe, moje zasady!

Hrabia z hrabiną siedzą na ławce w parku. W stawie pływają dwa łabędzie i całują się dziobami. Odzywa się hrabina:
– Hrabio, może i my jak te dwa łabędzie?
– A na cóż nam tyłki w wodzie moczyć?

Żona jest zaniepokojona moimi zaburzeniami erekcji. Co jednak ciekawe, mamy różne poglądy na temat ich przyczyny. Ona kupiła mi viagrę, a ja jej sprzęt do odchudzania.

Znajomy w biurze zapytał mnie, dlaczego trzymam na biurku zdjęcie żony, której nienawidzę. Odpowiedziałem:
– Aby pamiętać o tym, żeby nie prosić o urlop.

Sprzedam: Suzuki GSX-8S. Przebieg 2000 km. Bezwypadkowy, bez zadrapań, używany do przejażdżek i dojazdów do pracy. Sprzedaję, bo kupując go prawdopodobnie źle zrozumiałem słowa żony:  „A rób se, co ci się podoba!”.

– Dlaczego przestałaś chodzić ze Stefanem na pokazy mody?
– Bo to dla nas niewskazane. Ja zaczynam marzyć o nowej sukni, a on o nowej żonie…

W sobotę wieczorem pojechałem do monopolowego rowerem, kupiłem flaszkę i włożyłem ją do koszyka. Pomyślałem jednak, że jeśli spadnę z roweru, to butelka się rozbije. Więc wypiłem na miejscu. I to była dobra decyzja, bo w drodze do domu wywaliłem się z osiem razy.

Klient do sprzedawcy w komisie samochodowym po obejrzeniu auta:
– Powiem panu, że w tym wozie widzę tylko jeden plus. Ten na akumulatorze.

Jeden z więźniów pyta drugiego:
– Czemu Stefan taki smutny, przecież jutro wychodzisz?
– No właśnie. A w domu nie ma kablówki, siłowni i ping-ponga. 

– Kochanie, kochanie obudź się – mam dla ciebie tabletkę na ból głowy.
– Ale misiu, mnie przecież nie boli głowa…
– Haa! Haa! Mam cię…

W restauracji gość pyta kelnera:
– Czy macie dziką kaczkę?
– Niestety nie. Ale specjalnie dla pana możemy rozwścieczyć domową!

Na rozprawie sędzia pyta oskarżonego:
– Dlaczego uciekł pan z więzienia?
– Bo chciałem się ożenić!
– Muszę przyznać, że ma pan dziwne poczucie wolności.

– Nie uwierzysz! Codziennie rano, gdy radio zaczyna nadawać gimnastykę, Marian natychmiast zrywa się z łóżka!
– I ćwiczy?
– On nie, ale jakaś kobieta z naprzeciwka…

Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
– Dziesiątki organizacji ekologicznych, tysiące aktywistów, setki polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie boli głowa…

Mężczyzna ogląda film przyrodniczy i słyszy:
– Pandy mają ich 16, rekiny 100, a u człowieka norma to 32 zęby.
Wtem zrywa się z fotela i krzyczy:
– Ratunku, jestem pandą!

W sądzie.
– Oskarżony proszę wstać. Zaraz odczytamy wyrok. Jak się oskarżony czuje?
– Jak panna młoda w noc poślubną. Domyślam się, co będzie, ale nie wiem, jaki będzie długi…

– Cześć, Staszek, co u ciebie słychać?
– Nic dobrego, wyrzucili mnie ze studiów.
– Za co?
– Nie mam pojęcia. Ponad pół roku nie byłem na uczelni.

– Wiesz, jaka jest różnica między walcem angielskim a walcem wiedeńskim?
– Nie, no skąd…
– A to bardzo proste, bo walec angielski ma kierownicę po prawej stronie.

Na porodówce szczęśliwy ojciec krzyczy:
– Boże, Boże, bliźniaki!
– Niech się pan uspokoi – mówi położna. Póki co ma pan jednego syna, a następnym razem to niech pan przyjdzie trzeźwiejszy…

Nieprawdą jest twierdzenie, że choroba źle wpływa na organizm człowieka.
Skleroza poprawia krążenie i wydatnie wzmacnia układ ruchowy kończyn dolnych.

Mąż pyta żonę:
– Mamy może coś apetycznego na kolację?
Żona przeciąga się seksownie i pyta:
– Mogę być ja?
– Wiesz, że nie mogę tłustego, kochanie…

Lekarz do pacjenta: 
– Nie wolno panu palić papierosów, pić alkoholu i kawy. Musi pan cały czas stosować surową dietę, żadnych tłuszczów, skrobi i węglowodanów. Ze względu na serce proszę zaprzestać uprawiania seksu. No i najważniejsze… Więcej radości z życia, mój drogi, więcej radości z życia!

Rozmawiają dwie koleżanki.
– Wiesz, ja naprawdę jestem dobrą kobietą. Na przykład wczoraj rano dałam menelowi 10 złotych. 
– A co na to mąż?
– Krzywił się, że mało, ale w końcu podziękował.

Teściowa do zięcia:
– Widzę, że każdego wieczoru opowiadasz bajki mojemu wnuczkowi. To bardzo dobrze. Tylko nie rozumiem, dlaczego każda z nich kończy się jednakowo: „I żyli długo i szczęśliwie, bo ta kobieta sierotą była”?

Hydraulik wystawia rachunek za usługę.
– Cooo?! Tyle pieniędzy za 15 minut pracy? Mój mąż tyle bierze za całonocny dyżur w szpitalu – złości się kobieta.
– Wiem, wiem – mówi hydraulik – ja wcześniej też byłem lekarzem…

Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami stoi żona i mówi:
– Puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po Internecie!
– Ale przyznaj uczciwie. Czy ja ci wyrywam gąbkę z ręki jak zmywasz naczynia?!

– Jak to jest, drogi sąsiedzie, należycie do klubu abstynentów i wracacie do domu w takim stanie?
– Jeszcze mi wolno, bo nie opłaciłem składek członkowskich.

Ostatnio czytałem, że w małżeństwie najwięcej kłótni jest o pieniądze, seks albo dzieci. I naszła mnie taka refleksja… Skoro w naszym małżeństwie nie ma żadnej z tych rzeczy, więc skąd tyle awantur?

Żona ma pretensję do męża:
– Dlaczego ty zawsze mówisz „mój dom”, „mój samochód” itd. W małżeństwie wszystko jest wspólne. A teraz czego znowu szukasz?
– Naszych kalesonów…

Żona wchodzi do mieszkania i w progu wita ją mąż:
– Oho, przyszło moje ukochane 50 kilogramów.
– Przecież wiesz dobrze, że ważę 57 kilogramów.
– No tak, ale nie wszystko w tobie kocham…

Lekarz rozmawia z pacjentem podczas kolejnej wizyty:
– Czy przestrzegał pan moich zaleceń? Żadnego alkoholu tylko mleko?
– Oczywiście. I nareszcie wiem, dlaczego niemowlęta tak płaczą.

Małżeństwo ogląda romans:
– Jak myślisz, czy oni w końcu się pobiorą? – pyta żona.
– Na pewno. Takie filmy zawsze kończą się tragicznie.

Matka przychodzi odebrać dziecko z przedszkola. Widzi, że wszystkie dzieciaki bawią się w piaskownicy, a opiekun przysypia na ławce. Budzi go i krzyczy:
– Panie, a jak któreś dziecko wyjdzie z tej piaskownicy?!
– Nigdzie nie wyjdzie. Tylko w piaskownicy łapie Wi-Fi.

– Panie Stefanie, co pan robił w laboratorium z trzema asystentkami?
– Nic takiego…
– To dlaczego ten królik patrzy na pana z takim szacunkiem?

W restauracji:
– Poproszę pieczeń z zająca. Tylko żeby mi w niej śrutu nie było!
– Ma pan szczęście, dzisiaj przywieźli jednego, który podciął sobie żyły…

– Uprawiamy z mężem seks trzy razy w tygodniu.
– A my – raz.
– Ale przecież ty nie masz męża!
– Myślałam, że cały czas mówimy o twoim…

Mąż mówi do żony:
– Powinniśmy popracować nad komunikacją w trakcie seksu.
– Nie wiem, czy jest to dobry pomysł, bo po co mam dzwonić i zawracać ci głowę w pracy…

Profesor do studenta na egzaminie:
– Proszę pana, czy pan w ogóle chce skończyć studia?
– Tak, panie profesorze.
– No to właśnie pan skończył…

– Stary, wracam wczoraj wcześniej z pracy. Wpadam do domu. Otwieram szafę –pusto. Otwieram lodówkę – pusto. Sprawdzam pod łóżkiem – pusto!
– A co na to żona?
– Daj spokój, przecież jestem kawalerem. Okradli mnie!

– W jakiej pozycji uprawiasz najczęściej seks?
– W pozycji nr 9.
– Nie znam, a co to za pozycja?
– To takie 69, tylko że jestem sam…

– Staszek, co tak grzebiesz w tym szambie?
– Aaa… bo mi marynarka wpadła.
– Nie szkoda ci czasu, bo przecież chyba nie będzie jej zakładał?
– Oczywiście, że nie, ale w kieszeni miałem kanapki.

– Dobry wieczór, mam na imię Marta i jestem pana nową sąsiadką.
– Miło mi, Stefan.
– Chcę dziś poszaleć: popić, popalić i dymać się całą noc! Masz wolny wieczór?
– TAK!
– Uff, wspaniale. To zostawię ci mojego pieska.

– Wiesz, jak się mówi o samochodzie z silnikiem dwusuwowym?
– Wiem, dwutakt.
– A z silnikiem czterosuwowym?
– Czterotakt.
– No, a z silnikiem elektrycznym?
– Też wiem, nietakt.

– Kiedy uprawiałeś najlepszy seks w swoim życiu?
– Pamiętasz dzień, w którym się poznaliśmy?
– Tak!
– No to było to jakoś tydzień wcześniej…

Syn dzwoni do ojca:
– Tato, zostałem ojcem czworaczków.
– Możesz powtórzyć?
– Zwariowałeś?! Jak ja utrzymam ośmioro?!

Facet podbiega do średniej urody „tirówki” na przydrożnym parkingu i woła:
– Pani! Ja po ostatnim razie to od pani mend dostałem!
– A czego byś pan chciał za 100 złotych?! Może motyli?!

– Wczoraj pokłóciłem się z żoną po raz pierwszy od dnia ślubu!
– A o co poszło?
– Ona chciała na obiad zrobić kurczaka, a ja wolałem schabowego!
– No i jak ci smakował kurczak?

Rozmawia dwóch kolegów:
– Wiesz, mój pies jest tak samo mądry jak ja.
– Dziwne. Zazwyczaj właściciele wypowiadają się pochlebnie o swoich pupilach…

Żona robi awanturę mężowi:
– Znowu przychodzisz do domu o trzeciej nad ranem!
– Kochanie, nie podważaj decyzji lekarza. Zalecił mi regularny tryb życia…

– U pana syna znaleziono marihuanę!
– Mówił skąd ją ma?
– Powiedział, że od swojego najlepszego przyjaciela.
–  Naprawdę tak powiedział? – zapytał ojciec powstrzymując łzy.

Rano mój mózg jeszcze nie pracuje, a wieczorem jestem zmęczony i niestety mój mózg już nie pracuje. Jest nadzieja na produktywną pracę tylko w południe, ale wtedy akurat jem…

– A więc oskarżony przyznaje się, że w czasie polowania postrzelił gajowego?
– Tak, przyznaję się.
– A czy oskarżony może wskazać jakieś okoliczności łagodzące?
– Tak. Gajowy ma na nazwisko Zając.

Rozmowa dwóch znajomych:
– Wiesz zostałem unijnym ekspertem w dziedzinie identyfikacji ptaków.
– To co powiesz o tych dwóch na tamtym drzewie?
– Tak, to są ptaki…