Kolejny śmiertelny wypadek po wystrzale opony. Dlaczego ten problem wciąż wraca?

Kolejny śmiertelny wypadek po wystrzale opony. Dlaczego ten problem wciąż wraca?

Tragiczny wypadek na trasie S12 w okolicach Kajetanowa ponownie uruchomił dyskusję o bezpieczeństwie w transporcie ciężkim. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że jadącej w kierunku Puław ciężarówce marki Renault podczas jazdy wystrzeliła opona. Pojazd zjechał na przeciwległy pas ruchu i czołowo zderzył się z Renault Masterem. Kierowca busa zginął na miejscu. Kierowca ciężarówki nie odniósł obrażeń. Uszkodzony został również trzeci pojazd, w który uderzyły odłamki po zderzeniu.

Do zdarzenia doszło wczoraj rano, około godziny 7, na jednojezdniowym odcinku S12 w rejonie Kajetanowa. Na miejscu pracowały zastępy straży pożarnej, policja oraz ratownicy medyczni. Przez wiele godzin kierowcy musieli liczyć się z dużymi utrudnieniami i ruchem wahadłowym.

Najważniejsze jest jednak coś innego. Po raz kolejny początkiem tragedii okazała się awaria ogumienia. I właśnie dlatego wielu kierowców zawodowych czyta dziś informacje o tym wypadku z poczuciem, że podobny scenariusz widzieli już wcześniej.

Wystrzał opony to sekundy walki o życie

Dla osób spoza branży pęknięta opona może wydawać się zwykłą awarią. W przypadku zestawu ważącego kilkadziesiąt ton sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Kierowcy ciężarówek dobrze wiedzą, że rozerwanie przedniej opony potrafi w jednej chwili zamienić normalną jazdę w walkę o utrzymanie pojazdu na drodze.

Najpierw pojawia się potężny huk. Chwilę później kierownica zaczyna gwałtownie szarpać, a cały zestaw traci stabilność. Przy dużej prędkości i pełnym obciążeniu kierowca ma dosłownie ułamki sekund na reakcję. W wielu przypadkach nawet doświadczenie nie wystarcza, by całkowicie opanować sytuację.

W internecie bez problemu można znaleźć nagrania pokazujące, jak dramatycznie wyglądają takie zdarzenia. Kilka miesięcy temu na trasie S12/S17 ciężarówka po wystrzale opony przebiła bariery energochłonne i dachowała na przeciwległej jezdni. Kierowca został zakleszczony w kabinie.

Problem, o którym branża mówi od lat

Mechanicy oraz kierowcy zawodowi od dawna wskazują, że do rozerwania opony może doprowadzić wiele czynników. Bardzo często problem zaczyna się od niewłaściwego ciśnienia. Zbyt niskie powoduje przegrzewanie się ogumienia i stopniowe osłabianie jego konstrukcji.

Znaczenie ma również przeciążenie osi, nierównomierne rozmieszczenie ładunku czy wcześniejsze uszkodzenia mechaniczne. Opona może zostać naruszona po najechaniu na dziurę, krawężnik albo twardy element leżący na jezdni, ale awaria nastąpi dopiero po przejechaniu kolejnych kilometrów.

Do tego dochodzi zmęczenie materiału. Opona z zewnątrz może wyglądać poprawnie, a jednocześnie mieć wewnętrzne uszkodzenia niewidoczne podczas szybkiej kontroli.

„Jeszcze pojeździ” — zdanie dobrze znane kierowcom

Transport drogowy od lat funkcjonuje pod ogromną presją kosztów. Rosną ceny paliwa, części, serwisów i opłat drogowych. W takich realiach część firm szuka oszczędności wszędzie, gdzie tylko się da.

Kierowcy nie ukrywają, że temat ogumienia regularnie wraca podczas rozmów na parkingach. Opony eksploatowane niemal do granic możliwości, kolejne naprawy zamiast wymiany czy ciśnienie sprawdzane „na szybko” to problem, o którym branża mówi od dawna.

Oczywiście nie można dziś sugerować, że taki scenariusz dotyczył pojazdu uczestniczącego w wypadku pod Kajetanowem. To wyjaśni dopiero prowadzone postępowanie. Faktem jest jednak, że temat bezpieczeństwa ogumienia od lat wraca po kolejnych tragicznych zdarzeniach.

Odpowiedzialność nie kończy się za kierownicą

Po każdym takim wypadku pojawiają się pytania o odpowiedzialność. Kierowca ma obowiązek sprawdzić stan pojazdu przed wyjazdem i zgłaszać wszelkie nieprawidłowości. Jednocześnie to przewoźnik odpowiada za stan techniczny floty, serwis i dopuszczenie pojazdu do ruchu.

W praktyce wielu kierowców przyznaje jednak, że rzeczywistość nie zawsze wygląda idealnie. Presja terminów, obawa przed utratą pracy czy zwykły brak czasu sprawiają, że część usterek bywa bagatelizowana do momentu, aż dochodzi do tragedii.

Tego ryzyka nigdy nie da się wyeliminować całkowicie

Nawet nowa opona może ulec uszkodzeniu i nie każdej awarii da się przewidzieć. Branża transportowa dobrze wie jednak, że regularna kontrola ciśnienia, rozsądne terminy wymiany ogumienia i uczciwe podejście do serwisowania pojazdów potrafią znacząco ograniczyć ryzyko.

Bo kiedy dochodzi do tragedii takiej jak ta pod Kajetanowem, nikt już nie pyta, ile udało się wcześniej zaoszczędzić na oponach.

Źródło: Policja

Sprawdź także