Kierowca ciężarówki wpadł przez prędkość. Chwilę później było już „pozamiatane”

Kierowca ciężarówki wpadł przez prędkość. Chwilę później było już „pozamiatane”

Poranna kontrola drogowa w Wałczu skończyła się dla kierowcy ciężarówki dużo poważniej niż zwykły mandat za prędkość. 54-letni kierowca Scanii z naczepą najpierw wpadł przez zbyt ciężką nogę, a chwilę później okazało się, że to dopiero początek jego problemów.

80 km/h w terenie zabudowanym

Do zatrzymania doszło tuż po godzinie 8 rano na ulicy Gajowej w Wałczu. Policjanci drogówki namierzyli ciężarówkę, która w miejscu z ograniczeniem do 50 km/h jechała 80 km/h. Jak na zestaw z naczepą — wynik już mocno zwracający uwagę.

Mandat wyniósł 400 złotych, ale przy tej kontroli dużo ważniejsze okazało się coś innego. Funkcjonariusze sprawdzili trzeźwość kierowcy i wyszło na jaw, że prowadził pojazd „po użyciu alkoholu”.

I właśnie ten fragment policyjnego komunikatu jest tutaj najciekawszy.

Prawdopodobnie klasyczny „wczorajszy”

Policja nie podała konkretnego wyniku badania. To dość charakterystyczne, bo funkcjonariusze bardzo często lubią podkreślać, że ktoś miał „blisko promila”, „ponad promil” albo „wydmuchał półtora”. Tutaj tego zabrakło.

To może sugerować, że wynik znajdował się niewiele powyżej dolnej granicy stanu po użyciu alkoholu, czyli 0,2 promila. Formalnie wszystko między 0,2 a 0,5 promila oznacza właśnie „stan po użyciu”, a nie stan nietrzeźwości.

Nie zmienia to jednak faktu, że kierowca zawodowy siedział rano za kierownicą ciężarówki po alkoholu.

Godzina zatrzymania też daje sporo do myślenia. Było chwilę po ósmej rano, więc bardzo możliwe, że nie chodziło o picie przed jazdą, tylko o klasyczny przypadek „wczorajszego”. Czyli sytuację, w której kierowca kończy imprezę czy wieczorne picie, idzie spać przekonany, że rano wszystko będzie już w porządku, a organizm nadal nie zdążył pozbyć się alkoholu.

I właśnie to od lat pozostaje jednym z największych problemów na drogach. Wielu kierowców nadal kompletnie nie zdaje sobie sprawy, że rano mogą być jeszcze pod wpływem, mimo że czują się normalnie.

Za prędkość mandat, za alkohol sąd

Przekroczenie prędkości zakończyło się mandatem i punktami, ale sprawa alkoholu będzie miała już zupełnie inny finał. Kierowca odpowie przed sądem za prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu.

W takim przypadku grozi mu przede wszystkim zakaz prowadzenia pojazdów, grzywna liczona nawet w tysiącach złotych oraz wpis do ewidencji kierowców. Dla zawodowego kierowcy najdotkliwszy może okazać się właśnie zakaz prowadzenia, bo w praktyce oznacza utratę możliwości wykonywania pracy.

I tu pojawia się największy paradoks całej sytuacji. Wszystko zaczęło się od jazdy 80 km/h w miejscu, gdzie obowiązywała pięćdziesiątka. Gdyby kierowca nie próbował „przycisnąć”, bardzo możliwe, że nikt nawet nie zainteresowałby się jego stanem.

Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)

Sprawdź także