Kierowca ciężarówki popełnił przestępstwo. Ale czy zupełnie bez winy był również jego pracodawca?

Kierowca ciężarówki popełnił przestępstwo. Ale czy zupełnie bez winy był również jego pracodawca?

30-letni kierowca ciężarówki został zatrzymany przez policjantów z Hrubieszowa po tym, jak prowadził pojazd pod wpływem alkoholu. Sprawa byłaby kolejną z wielu drogowych interwencji, gdyby nie jeden istotny fakt — mężczyzna był już wcześniej prawomocnie skazany za jazdę po alkoholu i miał aktywny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Mimo tego ponownie usiadł za kierownicą ciężarówki i ruszył w trasę.

Tym razem konsekwencje okazały się wyjątkowo dotkliwe. Funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wszczęli wobec cudzoziemca procedurę zobowiązania do powrotu. Komendant Placówki Straży Granicznej w Hrubieszowie wydał decyzję o wydaleniu mężczyzny z Polski oraz zakazie wjazdu do strefy Schengen na pięć lat. Ostatecznie został przekazany ukraińskim służbom granicznym.

To nie była „zwykła” jazda po alkoholu

W tej historii najmocniej wybrzmiewa nie sam alkohol, ale fakt całkowitego zlekceważenia wcześniej wydanego wyroku sądu.

Mężczyzna został już wcześniej skazany za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Wiedział więc doskonale, że ma zakaz prowadzenia pojazdów. Wiedział też, jakie konsekwencje grożą za złamanie sądowego zakazu. Mimo to ponownie wsiadł do ciężarówki.

I tutaj trudno już mówić o przypadku, błędzie czy chwilowej nieodpowiedzialności. To świadome wejście „na pełnym gazie” w kolejne poważne przestępstwo.

Zwłaszcza że obecnie służby i sądy coraz ostrzej podchodzą do kierowców łamiących zakazy prowadzenia pojazdów. Jazda mimo sądowego zakazu to dziś nie tylko gigantyczne ryzyko dla innych uczestników ruchu, ale również realna perspektywa surowych konsekwencji karnych.

Ale pojawia się też niewygodne pytanie do przewoźnika

Bo o ile sam kierowca bezsprzecznie odpowiada za swoje decyzje, o tyle trudno dziś całkowicie zdejmować odpowiedzialność z firmy transportowej.

Nie chodzi nawet o sam alkohol. Trudno oczekiwać, by przewoźnik codziennie kontrolował stan trzeźwości każdego kierowcy przed wyjazdem. Problem leży gdzie indziej — ten człowiek w ogóle nie powinien znaleźć się za kierownicą ciężarówki.

Miał aktywny zakaz prowadzenia pojazdów.

A przecież branża transportowa dostała w ostatnich miesiącach konkretne narzędzia do weryfikacji kierowców. Ministerstwo Cyfryzacji uruchomiło usługę pozwalającą przewoźnikom automatycznie sprawdzać uprawnienia kierowców poprzez integrację z CEPiK. Firmy mogą dzięki temu cyklicznie kontrolować, czy kierowca nadal posiada ważne uprawnienia i czy jego dokument nie został zatrzymany.

Już wcześniej działała również bezpłatna usługa „Sprawdź uprawnienia kierowcy”, gdzie po wpisaniu danych z prawa jazdy można zweryfikować m.in. ważność dokumentu oraz informację o jego zatrzymaniu.

Narzędzia są. Pytanie brzmi: kto z nich korzysta?

W teorii wszystko wygląda dobrze. Państwo daje przewoźnikom możliwość kontroli. Firmy mają dostęp do systemów. Można sprawdzać kierowców regularnie, a nawet automatycznie.

W praktyce wiele przedsiębiorstw nadal ogranicza weryfikację wyłącznie do momentu zatrudnienia pracownika. Później temat często znika aż do chwili kontroli drogowej albo tragedii.

Efekt?

W trasę wyjeżdża człowiek, który formalnie nie powinien prowadzić nawet samochodu osobowego, a dostaje pod opiekę wielotonowy zestaw poruszający się po publicznych drogach.

I właśnie dlatego ta historia nie kończy się wyłącznie na pytaniu o odpowiedzialność kierowcy.

Bo skoro branża od miesięcy słyszy o cyfryzacji, nowych systemach i łatwiejszej kontroli uprawnień, to coraz trudniej będzie tłumaczyć podobne sytuacje zwykłym „nie wiedzieliśmy”.

Źródło: Nadbużański Oddział SG

Sprawdź także