Jazda na opale słono kosztowała dwóch kierowców ciężarówek zatrzymanych przez Służbę Celno-Skarbową

Jazda na opale słono kosztowała dwóch kierowców ciężarówek zatrzymanych przez Służbę Celno-Skarbową

Dwóch kierowców ciężarówek zatrzymanych do kontroli na trasie S61 przez funkcjonariuszy podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej zostało ukaranych grzywnami po 10 tys. zł za jazdę na oleju opałowym. Sprawa z pozoru wygląda prosto: zamiast oleju napędowego w bakach znajdował się opał. Ale za takim przypadkiem kryje się znacznie więcej pytań niż tylko to, kto siedział za kierownicą.

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Suwałk pobrali próbki paliwa z obu ciężarówek i przebadali je w Mobilnym Laboratorium Paliw Ciekłych. Wyniki nie pozostawiły wątpliwości — pojazdy były napędzane olejem opałowym przeznaczonym wyłącznie do celów grzewczych. Kierowcy przyznali się do używania opału jako paliwa i zostali ukarani na podstawie art. 73a kodeksu karnego skarbowego.

Dlaczego jazda na oleju opałowym jest nielegalna?

Choć technicznie silnik wysokoprężny jest w stanie spalić olej opałowy, prawo traktuje taki przypadek jako zmianę przeznaczenia wyrobu akcyzowego. Olej opałowy objęty jest niższą stawką akcyzy niż olej napędowy, ponieważ zgodnie z przepisami ma służyć wyłącznie do ogrzewania.

W praktyce oznacza to, że państwo dopłaca do jego niższej ceny poprzez preferencyjne opodatkowanie. Kiedy trafia do baku ciężarówki, dochodzi do naruszenia przepisów skarbowych. Dlatego właśnie kontrola nie kończy się zwykle na samym stwierdzeniu rodzaju paliwa. Dla służb to również kwestia uszczuplenia należności podatkowych.

Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu jazda „na opale” była zjawiskiem znacznie bardziej powszechnym. Zwłaszcza w czasach, gdy olej opałowy był barwiony charakterystycznym czerwonym barwnikiem, a różnica cen między nim a dieslem potrafiła być bardzo duża. Dziś takie przypadki zdarzają się rzadziej, ale jak pokazuje interwencja podlaskiej KAS — problem nadal istnieje.

Skąd kierowcy mogli wziąć olej opałowy?

To jedna z bardziej intrygujących kwestii w całej sprawie. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której kierowca zawodowy podjeżdża pod zwykłą stację paliw i oficjalnie tankuje opał do ciągnika siodłowego. Sprzedaż oleju opałowego jest bowiem ewidencjonowana i objęta dodatkowymi wymogami.

W praktyce takie paliwo może pochodzić z prywatnych zbiorników, zapasów magazynowych albo nielegalnego obrotu. Możliwe jest również wykorzystywanie paliwa przeznaczonego pierwotnie do ogrzewania warsztatów, hal czy gospodarstw. W branży transportowej od lat funkcjonują historie o „tańszym paliwie z pewnego źródła”, choć dziś ryzyko wykrycia jest znacznie większe niż kiedyś.

Sama KAS dysponuje mobilnymi laboratoriami i urządzeniami pozwalającymi szybko sprawdzić skład paliwa bez konieczności długotrwałych ekspertyz. Dla kierowcy kontrola drogowa może więc zakończyć się nie tylko mandatem, ale również postępowaniem karnym skarbowym.

Kierowca czy przewoźnik? Kto naprawdę podejmuje decyzję?

Komunikat KAS wskazuje jednoznacznie, że ukarani zostali kierowcy. To jednak nie zamyka pytania o to, kto faktycznie odpowiadał za paliwo znajdujące się w zbiornikach ciężarówek.

W realiach transportu drogowego kierowca nie zawsze ma wpływ na to, czym tankowany jest pojazd. Szczególnie wtedy, gdy samochód wraca do bazy i jest tankowany z firmowego zbiornika albo gdy paliwo organizuje przewoźnik. Oczywiście możliwy jest też scenariusz, w którym decyzja należała wyłącznie do samych kierowców, próbujących obniżyć koszty przejazdu.

Problem polega na tym, że podczas kontroli to właśnie kierowca znajduje się za kierownicą i wobec niego prowadzone są czynności. Dlatego podobne przypadki od lat budzą dyskusję o granicy odpowiedzialności między pracownikiem a właścicielem firmy transportowej.

Czy nowoczesna ciężarówka „przełknie” opał?

To kolejny ciekawy wątek. Starsze silniki diesla były znacznie bardziej tolerancyjne na jakość paliwa. W wielu konstrukcjach sprzed dwóch czy trzech dekad jazda na oleju opałowym nie powodowała od razu poważnych problemów technicznych.

Nowoczesne ciężarówki spełniające normy Euro 6 to jednak zupełnie inna konstrukcja. Układy common rail pracują pod ogromnym ciśnieniem, a silniki wyposażone są w zaawansowane systemy oczyszczania spalin, filtry DPF i układy SCR. Jakość paliwa ma tutaj kluczowe znaczenie.

Używanie oleju opałowego może prowadzić do szybszego zużycia wtryskiwaczy, problemów z filtrem cząstek stałych czy uszkodzeń całego układu paliwowego. W teorii silnik może pracować, ale długofalowo ryzyko kosztownych awarii jest bardzo wysokie. W przypadku współczesnych ciągników siodłowych ewentualna naprawa potrafi kosztować wielokrotnie więcej niż potencjalne oszczędności wynikające z tańszego paliwa.

KAS nie podała, jakiego wieku były zatrzymane ciężarówki. A to właśnie mogłoby wiele powiedzieć o całej sprawie.

Źródło: IAS Białystok

Sprawdź także