Widok radiowozu albo służbowego auta w lusterku zwykle nie kojarzy się kierowcom najlepiej. Kontrola, dokumenty, mandat albo nerwy na poboczu. Tym razem jednak funkcjonariusze Straży Granicznej znaleźli się na autostradzie A1 w zupełnie innej roli.
W nocy z 21 na 22 maja, około godziny 00:50, dwóch funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Łodzi wracało z Przemyśla po wykonaniu czynności służbowych związanych z doprowadzeniem cudzoziemców do strzeżonego ośrodka. Na 356 kilometrze autostrady A1, w kierunku Łodzi, trafili na groźnie wyglądające zdarzenie z udziałem busa i ciężarówki z naczepą.
Bus wbił się w naczepę ciężarówki
Według informacji przekazanych przez Straż Graniczną, bus uderzył w naczepę samochodu ciężarowego, po czym obrócił się i zatrzymał w poprzek lewego pasa ruchu. Sytuacja była bardzo niebezpieczna, bo w każdej chwili mogło dojść do kolejnego zderzenia.
Funkcjonariusze nie czekali na przyjazd służb. Najpierw ruszyli do kierowcy busa, który był zakleszczony w pojeździe. Pomogli mu wydostać się z rozbitego auta, a później zabezpieczyli miejsce zdarzenia i pilnowali bezpieczeństwa ruchu do czasu przyjazdu ratowników.
Tak po prostu powinno się zachować
Nie ma tu historii o „superbohaterach”. Jest za to zwykła, szybka i konkretna reakcja ludzi, którzy znaleźli się we właściwym miejscu i zrobili to, co trzeba było zrobić.
I właśnie za to należy się szacunek.
Bo choć kierowcy zawodowi często mają z mundurowymi trudne doświadczenia, to czasem po drugiej stronie też są ludzie, którzy zamiast wypisywać papiery, po prostu ruszają z pomocą.
Źródło: Nadwiślański Oddział SG










