Co jakiś czas słyszymy o kierowcach zatrzymanych za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Większość takich historii wygląda podobnie – rutynowa kontrola, sprawdzenie w systemie i błyskawiczny koniec jazdy. Ta sprawa pokazuje jednak coś więcej. Wszystko zaczęło się od pozornie błahej rzeczy – niezapiętych pasów bezpieczeństwa.
To właśnie brak zapiętych pasów zwrócił uwagę policjantów z Komisariatu Policji w Rychwale, którzy we wtorek zatrzymali do kontroli kierowcę ciężarówki w miejscowości Modlibogowice. Gdy sprawdzili jego dane, okazało się, że 49-letni mieszkaniec powiatu kaliskiego ma dwa aktywne, roczne zakazy prowadzenia pojazdów.
Na tym jednak lista problemów się nie skończyła. Policjanci ustalili również, że ciężarówka nie miała ważnych badań technicznych. Kierowca dostał mandat za jazdę bez zapiętych pasów, elektronicznie zatrzymano dowód rejestracyjny pojazdu, a jego samego osadzono w policyjnym areszcie. Już następnego dnia stanął przed sądem w trybie przyspieszonym.
Dwa miesiące cierpliwości mogły wszystko zmienić
Najbardziej zastanawia jednak coś innego. Do zakończenia obowiązujących zakazów pozostawało niewiele ponad dwa miesiące. Gdyby mężczyzna poczekał do końca września i odzyskał uprawnienia, ta kontrola prawdopodobnie skończyłaby się jedynie mandatem za brak zapiętych pasów oraz konsekwencjami związanymi z nieważnym badaniem technicznym pojazdu.
Zamiast tego usłyszał wyrok: pięć miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania prac społecznych, sześć lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz obowiązek wpłaty 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
To pierwsza trasa czy codzienna praktyka?
Policyjny komunikat nie odpowiada na jedno pytanie. Nie wiemy, czy kierowca zdecydował się zaryzykować po raz pierwszy, bo do końca zakazu zostało już niewiele czasu, czy też prowadził pojazdy przez cały okres obowiązywania zakazu i po prostu dopiero teraz został zatrzymany.
To istotna różnica, ale dziś nikt poza samym kierowcą nie zna odpowiedzi.
Gdzie był przewoźnik?
Ta sprawa rodzi również pytania o odpowiedzialność przewoźnika lub osoby zarządzającej transportem.
Kierowca ciężarówki wykonujący przewóz nie pojawia się przecież w firmie z dnia na dzień. Przedsiębiorca powinien mieć wiedzę o tym, czy zatrudniona osoba nadal posiada wymagane uprawnienia do kierowania pojazdami. W praktyce warto regularnie weryfikować ich aktualność, bo konsekwencje zatrudnienia kierowcy z aktywnym zakazem mogą być bardzo poważne – nie tylko dla niego samego, ale również dla przedsiębiorcy.
Problem jest znacznie większy
Liczby pokazują, że nie jest to odosobniony przypadek. Według danych Policji w 2025 roku zatrzymano aż 16 724 osoby prowadzące pojazdy pomimo obowiązującego zakazu. To średnio ponad 40 takich przypadków każdego dnia.
Jednocześnie widać wyraźną zmianę w podejściu sądów. Coraz częściej lekceważenie sądowego zakazu kończy się nie tylko kolejnym zakazem prowadzenia pojazdów czy wysokim świadczeniem pieniężnym, ale również karami, które realnie eliminują sprawców z życia zawodowego.
W przypadku 49-letniego kierowcy ciężarówki wystarczyły niezapięte pasy bezpieczeństwa, by cała historia wyszła na jaw. Dwa miesiące cierpliwości mogły sprawić, że po zakończeniu zakazu wróciłby do legalnej pracy. Zamiast tego przez własną decyzję będzie musiał zapomnieć o prowadzeniu pojazdów przez kolejne sześć lat.
Źródło: Policja










