W Krościenku ujawniono skradzionego Peugeota Boxera. Dlaczego kierowca po przesłuchaniu mógł jechać dalej?

W Krościenku ujawniono skradzionego Peugeota Boxera. Dlaczego kierowca po przesłuchaniu mógł jechać dalej?

Funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Krościenku odzyskali Peugeota Boxera o szacunkowej wartości około 100 tys. zł. Dostawczy samochód, przewożony na lawecie przez 50-letniego obywatela Ukrainy, figurował w międzynarodowych bazach SIS i Interpol jako pojazd skradziony we Włoszech w kwietniu ubiegłego roku.

Po ujawnieniu pojazdu został on zabezpieczony przez funkcjonariuszy. Sam kierowca został natomiast przesłuchany w charakterze świadka i po zakończeniu czynności mógł kontynuować podróż do Ukrainy. Dalsze postępowanie prowadzi Policja.

Dlaczego kierowca odjechał?

To właśnie ten element całej sprawy może budzić największe zainteresowanie kierowców zawodowych. W wielu przypadkach podczas kontroli drogowych czy granicznych to właśnie kierowca musi tłumaczyć się z niezgodności numerów VIN, braków w dokumentacji lub innych nieprawidłowości dotyczących przewożonego pojazdu. Niekiedy kończy się to długimi wyjaśnieniami, a nawet poważniejszymi konsekwencjami.

Tym razem sytuacja wyglądała jednak inaczej. Mimo że przewożony Peugeot pochodził z kradzieży, kierowca nie został zatrzymany jako podejrzany. Został jedynie przesłuchany w charakterze świadka.

Sam przewóz to za mało

Warto pamiętać, że sam fakt przewożenia skradzionego pojazdu nie oznacza jeszcze odpowiedzialności karnej kierowcy. Aby postawić mu zarzuty, organy ścigania muszą dysponować dowodami wskazującymi, że wiedział o przestępczym pochodzeniu pojazdu albo brał udział w jego nielegalnym obrocie.

Najwyraźniej w tej sprawie funkcjonariusze nie znaleźli podstaw, aby uznać, że 50-latek miał świadomość, iż przewozi samochód poszukiwany przez zagraniczne służby. Dlatego po wykonaniu niezbędnych czynności procesowych pozwolono mu kontynuować podróż.

Czy kierowca mógł wcześniej to sprawdzić?

To pytanie zapewne zada sobie wielu naszych czytelników. W praktyce kierowca przewożący pojazd na lawecie nie ma dostępu do baz SIS czy Interpol, dlatego nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować, czy samochód jest poszukiwany.

Nie oznacza to jednak, że powinien całkowicie rezygnować z ostrożności. Warto sprawdzić zgodność numeru VIN z dokumentami, zwrócić uwagę na ewentualne ślady ingerencji w oznaczenia identyfikacyjne pojazdu oraz upewnić się, że dokumentacja nie zawiera oczywistych nieprawidłowości. Taka ostrożność może uchronić kierowcę przed wielogodzinnymi wyjaśnieniami podczas kontroli.

To dobra wiadomość dla uczciwych kierowców

Przypadek z Krościenka pokazuje również, że służby nie traktują automatycznie kierowcy jako sprawcy tylko dlatego, że przewozi pojazd pochodzący z kradzieży. Jeżeli zebrany materiał nie wskazuje na jego udział w przestępstwie ani świadomość pochodzenia pojazdu, może zostać przesłuchany wyłącznie w charakterze świadka.

To ważna informacja dla kierowców wykonujących przewozy pojazdów na lawetach. Każda sprawa jest oceniana indywidualnie, a o odpowiedzialności nie decyduje sam fakt transportu skradzionego samochodu, lecz przede wszystkim wiedza i ewentualny udział kierowcy w przestępczym procederze.

Według danych Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej od początku 2026 roku funkcjonariusze odzyskali – samodzielnie oraz we współpracy z innymi służbami – ponad 90 pojazdów o łącznej wartości przekraczającej 10,5 mln zł.

Źródło: Bieszczadzki Oddział SG

Sprawdź także