Jak wiadomo, przewóz wielu rodzajów materiałów jest regulowany przez przepisy prawa. Tak jest choćby w przypadku materiałów sypkich, które muszą być transportowane w szczelnej skrzyni ładunkowej i co istotne, musi ona zostać dodatkowo zabezpieczona plandeką od górnej strony. Jest to określone w Ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym art. 61, ust. 5. Z tym, że jak wiadomo, bardzo często kierowcy ignorują ten zapis i nie zabezpieczają dodatkowo ładunku „odpowiednimi zasłonami” uniemożliwiającymi wysypywanie się go na drogę.
Nic więc dziwnego, że z tego powodu często są zatrzymywani do kontroli. I tak też było w Leżajsku na drodze wojewódzkiej nr 877, gdzie funkcjonariusze podkarpackiego ITD zatrzymali ciężarówkę z pospółką. Bardzo często tego typu transporty wykonywane są z przekroczeniem dopuszczalnej masy rzeczywistej pojazdu więc inspektorzy postanowili sprawdzić, czy aby pojazd nie jest przeładowany. Zanim jednaj trafił na wagę, kierowca okazał dokumenty, z których wynikało, że wszystko jest w porządku. Niemniej już na pierwszy rzut oka widać było, że ładunku jest zdecydowanie za dużo, a na dodatek na przestawionym kwicie, godzina wykonania ważenia pokrywała się z godziną zatrzymania pojazdu do kontroli, a z analizy wykresówki wynikało, że załadunek musiałby odbyć się podczas jazdy, gdyż pojazd w godzinie załadunku poruszał się z prędkością około 50 km/h.
Waga tylko potwierdziła przypuszczenia, bo okazało się, że rzeczywista masa pojazdu wraz z ładunkiem wyniosła 43,8 t, a nacisk podwójnej osi napędowej pojazdu wyniósł 29,2 t.
Już sytuacja nie wyglądała najlepiej, a dodatkowo okazało się, że wykresówki stosowane przez kierowcę nie były przeznaczone do tachografu zainstalowanego w kontrolowanym pojeździe.
Posypały się więc kary i mandaty, a na miejsce kontroli przewoźnik podstawił inny pojazd, na który przeładowano nadmiar ładunku.
Źródło: WITD Rzeszów










