Według obowiązujących przepisów dbanie o właściwy stan należy do obowiązków właściciela pojazdu, ale jeżeli dojdzie do zdarzenia drogowego w konsekwencji złego stanu technicznego, za kolizję czy wypadek odpowiadać będzie kierujący. Z tym tylko, że zazwyczaj nie ma on wpływu na stan techniczny samochodu, którym jedzie, bo o wszelkich kwestiach dotyczących napraw decyduje szef.
Wielu przewoźników bagatelizuje m.in. znaczenie ogumienia, choć odpowiada ono bezpośrednio za bezpieczeństwo. Natomiast ITD i policja regularnie kontrolują stan opon, a za ich niewłaściwy stan można dostać mandat i stracić dowód rejestracyjny. O ile go w czasie kontroli jeszcze pojazd posiada…
Z dość niecodzienną sytuacją mieli ostatnio do czynienia policjanci wyspecjalizowanej komórki ruchu drogowego, tzw. Ekipy Techniki Drogowej i Ekologii, którzy dysponują specjalistycznymi radiowozami przypominającymi stację diagnostyczną na kołach. Jednak w przypadku kontroli, którą przeprowadzili na podwrocławskim odcinku autostrady A4, właściwie nie trzeba było sięgać po specjalistyczny sprzęt, bo zwłaszcza naczepa zestawu znajdowała się w fatalnym stanie technicznym. Układ hamulcowy był niesprawny i niekompletny, a opony swe lata świetności miały już dawno za sobą. Funkcjonariusze chcieli więc zatrzymać dowód rejestracyjny pojazdu, ale okazało się to niemożliwe, bo w zeszłym roku dokumenty naczepy i ciągnika już zostały zatrzymane.
Wiadomo już było, że bez mandatu się nie obejdzie, niemniej chodziło o ustalenie jego wysokości. I w tym przypadku swoją „cegiełkę” do tego dołożył kierowca, który nie stosował się do czasu jazdy.
W efekcie zatwierdzone wykroczenia policjanci nałożyli na kierowcę 2 mandaty karne, na łączną kwotę 1600 zł i zakazali mu dalszej jazdy, sporządzając jednocześnie dokumentację wymaganą do nałożenia grzywny w postępowaniu administracyjnym w stosunku do przewoźnika.
Źródło: Policja










