W ręce funkcjonariuszy Straży Granicznej coraz częściej wpadają kierowcy z podrobionym prawem jazdy. Co warto podkreślić jakość takich dokumentów jest wykonana coraz bardziej profesjonalnie i obecnie trudno jest określić, ile osób rzeczywiście korzysta z „fałszywek”.
W ramach ciekawostki można natomiast przytoczyć sytuację, która miała miejsce na przejściu granicznym w ubiegłym roku.
Tym razem jednak do Ukrainy chciał wjechać 46-letni obywatel Mołdawii, który miał właściwie wszystkie kategorie prawa jazdy. Z tym tylko, że blankiet wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy, co do jego autentyczności. Przy wykorzystaniu specjalistycznego sprzętu, sprawdzili dokument, m.in. przy pomocy lampy UV, i to tylko utwierdziło ich w przekonaniu, że prawo jazdy może nie być autentyczne. Cudzoziemiec usłyszał zarzut posłużenia się fałszywym dokumentem, do czego się przyznał.
Policjanci przedstawili mężczyźnie zarzut z artykułu 270 kk, który mówi o tym, że „Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Sprawa będzie miała swój finał w sądzie.
Warto zaznaczyć, że od początku roku funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału SG wykryli podczas odprawy granicznej i kontroli drogowej ponad 80 fałszywych praw jazdy.
Źródło: Bieszczadzki Oddział SG










