Minęły już przeszło 2 lata, odkąd obowiązują przepisy, zgodnie z którymi kierowca przyłapany na manipulowaniu tachografem traci prawo jazdy na 3 miesiące. Można jednak odnieść wrażenie, że gdy przepisy weszły w życie, rzeczywiście wielu kierowców skończyło z tym procederem. Niemniej upłynęły dwa lata, kary spowszechniały i kombinacje zaczęły się na większą skalę.
Choć należy przypomnieć, że konsekwencje są naprawdę poważne, gdyż ingerencja w działanie tachografu, stanowi naruszenie sklasyfikowane pod lp. 6.1.3. załącznika nr 3 do Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym. Przewoźnikowi oprócz kary finansowej grozi wszczęcie procedury w sprawie oceny dobrej reputacji, a kierowca obligatoryjnie traci prawo jazdy na 3 miesiące, otrzymuje mandat w wysokości 2 tys. zł i musi się liczyć z odpowiedzialnością karną, gdyż ten czyn kwalifikowany jest jako przestępstwo polegające na zmienianiu wskazań drogomierza. W art. 306a „§ 1 kodeksu karnego czytamy bowiem, że „Kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
I właśnie z takimi konsekwencjami musi się liczyć kierowca (i jego pracodawca), który został zatrzymany przez policjantów z bielskiej drogówki w Czechowicach-Dziedzicach na drodze krajowej numer 1.
Jak się okazało w czasie kontroli, kierowca podczas jazdy rejestrował odpoczynek, gdyż w pojeździe zainstalowane było oprogramowanie pozwalające na nierejestrowanie na karcie kierowcy prędkości, aktywności i przebytej drogi.
Kierowca otrzymał więc mandat w wysokości 2000 zł, stracił prawo jazdy na 3 miesiące, a funkcjonariusze sporządzili dokumentację niezbędną do przeprowadzenia przez Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego postępowania administracyjnego w stosunku do pracodawcy.
Źródło: Policja










