Niektórzy mówią, ze trudno pogodzić codzienną jazdę ze sportem, ale ja uważam, że do tego wszystkiego trzeba dojrzeć i mieć trochę szczęścia. I swoimi doświadczeniami należy się dzielić. Dlatego należę do grupy „Be Active Trucker”, bo tam są kierowcy, i mężczyźni i kobiety, którzy chcą łączyć zawodową pracę z aktywnością fizyczną.
O pierwszych krokach w zawodzie kierowcy i biegacza pisaliśmy tutaj
Nagle się okazało, że biegam już właściwie od 12 lat i do wszystkiego dochodziłem sam, więc można powiedzieć, że pod tym względem jestem samoukiem. Nigdy nie miałem profesjonalnego trenera, wszystko układam tak, by nie cierpiała na tym ani praca ani sport. Jestem „skowronkiem”, więc aktywność wykonuję przed pracą, choć czasami nie do końca się to udaje. Trzeba więc kombinować, by np. część treningu wypadła w czasie załadunku, albo bezpośrednio po nim. Z doświadczenia wiem, że im bliżej wieczora, tym trudniej jest to wszystko ogarnąć, dochodzi zmęczenie, więc staram się do południa zrobić jak najwięcej.

niedzielne wybiegania… po 30 km. Nie stosuję przy tym żadnej specjalnej diety i pochłaniam dosłownie wszystko i to w sporych ilościach. Dużo tych kalorii potrzebuję, bo wiadomo, że wysiłek fizyczny jest związany nie tylko ze sportem, ale i z pracą. Dzień zaczynam kawą z wysokotłuszczową śmietaną, która zabija głód. Ta bomba pozwala „przeżyć” popołudnie. Ok. godz. 13.00-14.00 robię sobie takie okienko żywieniowe i wtedy „ładuję do pieca”. Unikam żywności przetworzonej, ale dobrym hamburgerem czy kebabem nie pogardzę, nie jem pieczywa zwykle, stawiam na drób, makaron, jajka, owoce i warzywa. Nie stronię też od słodyczy i czasami „wjedzie” jakiś krem czekoladowy albo dżem, bo wiem, że bez cukru organizm z tym wysiłkiem by sobie nie poradził.

Nie ukrywam, że praca, jaką włożyłem w sport od roku 2012 przyniosła pewne efekty i osiągnięcia. Mogę się pochwalić, że na swym koncie mam m.in. tytuł wicemistrza Izraela, podobny tytuł osiągnąłem na zawodach Czechach, w Polsce wywalczyłem 8 miejsce w Mistrzostwach w biegach anglosaskich, który odbywał się w Bielsku-Białej. Wcześniej, w roku 2018 wygrałem ultramaraton w Jerozolimie, który liczył 82 km. Nie był to mój najdłuższy bieg, bo kiedyś już przebiegłem w Beskidach 110 km. Podjąłem też próbę przebiegnięcia Głównego Szlaku Beskidzkiego (500 km), ale przygoda skończyła się w połowie celu, po dwóch dobach, na 240 km.

Chcę zaznaczyć, że akurat mój przykład aktywności może nie jest najlepszym przykładem dla innych kierowców, bo ktoś pomyśli, że musi wejść na takie obroty jak ja… Nie! Wystarczy pamiętać o jednym, że zdrowie jest najważniejsze, a co ma z tym bezpośredni związek – aktywny styl życia. Gdy kierowca jest zdrowy fizycznie i psychikę dobrze przygotowaną do pracy, to wtedy wszystko „hula”. Ale, gdy tego nie pilnujemy, z dnia na dzień będzie tylko gorzej, bo stres w naszym zawodzie prowadzi często do bardzo „nieciekawych” sytuacji zarówno na trasie, parkingach, a nawet w rodzinnych domach… Niektórzy nie wytrzymują tego „ciśnienia” i mieszkania w kabinie, która ma 2 x 2 metra. Dlatego tym bardziej wszystkim doradzam, by jak najczęściej z niej wychodzić i stosować się do prostej zasady. Pół godziny, jakiekolwiek aktywności fizycznej w ciągu dnia, choćby spaceru, ważne, by przyspieszyć bicie serca…bieganie, jazda na rowerze czy szybki chód, ogromnie pomaga, daje upust emocjom i stresowi, które towarzyszą nam każdego dnia za kółkiem.
Szerokości!











