Mariusz „Misiek – Dzik” poprzez aktywność fizyczną pozbywa się „ciśnienia”, które towarzyszy w zawodzie kierowcy

Mariusz „Misiek – Dzik” poprzez aktywność fizyczną pozbywa się „ciśnienia”, które towarzyszy w zawodzie kierowcy

Kierowcą zawodowym jest od roku 2012 i jest to po części spełnienie moich zawodowych marzeń. Jako dziecko chciałem być albo żołnierzem, albo jeździć, ale życie tak się potoczyło, że najpierw trafiłem do wojska, a potem za kierownicę. Jako żołnierz podróżowałem trochę po świecie, niemniej potem postanowiłem zmienić zawód.

więcej w tym materiale…

Nie ukrywam, że to bardzo pomaga w codziennej pracy, bo nie czuje tego „ciśnienia” i mogę sobie rozplanować dzień według własnego uznania. Nie wiem do końca czy zależy to od mentalności pracodawcy, ale obecnie od 5 lat jeżdżę w Wielkiej Brytanii i wszystko układa się tak, jak powinno. Żyjemy w całkowitej symbiozie, bo wiadomo, że samochód musi na siebie zarabiać i wiemy to obydwaj. Nie ma więc głupich telefonów, typu gdzie jestem i co robię, bo najważniejsze jest wykonanie roboty. Jeśli już dzwoni, to po to by zapytać co słychać i czy wszystko jest OK ze mną i z wozem. Dlatego nie mam też problemu, by np. w trasę zabrać żonę i przy okazji wziąć wspólnie udział w jakiś zawodach biegowych, bo pod tym względem podziela ona moją pasję.

Choć czasami bywa tak, że jedno z nas biegnie, a drugie towarzyszy mu na rowerze, co pozwala nam odkrywać miejsca, w których jeszcze nie byliśmy. Jak choćby ostatnio. Trafiliśmy do dalekiej Szkocji i jak człowiek zobaczył te góry, to nie sposób było usiedzieć w kabinie. Generalnie jak jadąc widzę jakiś „obcy” teren to zanim się zatrzymam już myślę, jak znaleźć w nim swoje ścieżki. W pewien sposób jest to bowiem mój sty życia, który pozwala na swoisty reset w codziennej pracy. Może wielu w to nie uwierzy, ale w tym wszystkim praca jest jedynie dodatkiem, ale nie ukrywam, że również przyjemnym.

Zdaję sobie sprawę z faktu, ze do tego wszystkiego trzeba dojrzeć i mieć trochę szczęścia. Ale swoimi doświadczeniami należy się dzielić. Dlatego należę do grupy „Be Active Trucker”, bo tam są kierowcy, choć oczywiście nie tylko kobiety, którzy chcą łączyć zawodową pracę z aktywnością fizyczną. I to nie jest bynajmniej jeden jej rodzaj. Są bowiem tacy, którzy stawiają na ćwiczenia „kulturystyczne” i wożą ze sobą kilogramy żelastwa, ale są i tacy którzy stawiają na kalistenikę alb preferują jazdę na rowerze lub bieganie. Ja z wyborem nie miałem żadnego problemu, bo biegać lubiłem „od zawsze” i postanowiłem, że to będzie dyscyplina sportu, w której będę się realizował.  

cdn.

Sprawdź także