Gdyby nie czujność i odpowiedzialna postawa pracowników obsługi Autostrady A1, ta historia mogłaby mieć tragiczny finał. Do zdarzenia doszło na węźle Radomsko.
Ciężarówka zatrzymała się w pobliżu pracowników prowadzących roboty drogowe. Z kabiny wysiadł chwiejąc się kierowca zestawu, który zbliżył się do bariery i… zwymiotował. Zaniepokojeni świadkowie zareagowali natychmiast – podchodząc z przekonaniem, że mężczyzna może wymagać pomocy medycznej.
To, co miało być wsparciem dla rzekomo chorego człowieka, szybko przerodziło się w coś zupełnie innego. Z bliska pracownicy poczuli silną woń alkoholu. Nie mieli już żadnych wątpliwości – kierowca był pijany. Zachowali się jednak wzorowo: nie dopuścili do kontynuowania jazdy, nie prowokowali agresji, tylko natychmiast wezwali policję.
Na miejscu szybko pojawił się patrol. Badanie alkomatem wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie 31-letniego kierowcy z województwa świętokrzyskiego. Mężczyzna został zatrzymany, a jego elektroniczne prawo jazdy – zablokowane. Policjanci powiadomili także jego pracodawcę.
Zgodnie z art. 178a Kodeksu karnego, prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości jest przestępstwem – grozi za nie do 3 lat więzienia, wysoka grzywna oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów. Sprawa trafi teraz do sądu.
Tak właśnie powinna wyglądać obywatelska reakcja
Ta sytuacja zasługuje na szczególne wyróżnienie z dwóch powodów:
- Świadkowie zareagowali z empatią, myśląc, że kierowca zasłabł – chcieli pomóc.
- Gdy odkryli prawdziwą przyczynę jego zachowania, zachowali zimną krew i postąpili zgodnie z prawem – zatrzymując kierowcę i informując służby.
Ich postawa może być wzorem dla każdego uczestnika ruchu drogowego. Wystarczy moment nieuwagi, by nietrzeźwy kierowca spowodował tragedię – tym razem udało się jej zapobiec.
Źródło: Policja










