Obrót odpadami wiąże się ze znacznymi przychodami finansowymi w momencie ich przyjmowania przez zbierającego odpady, ale równocześnie wymaga ogromnych nakładów finansowych na dalsze ich zagospodarowanie. Z tym tylko, że niektórzy zrobili z tego nielegalny, ale bardzo dochodowy interes i mimo wzmożonych kontroli tego typu transportów nadal podejmują próby nielegalnego wwozu odpadów. I być może dlatego właściwie nie ma tygodnia, by nie pojawił się informacja, że w czasie kontroli ujawniono nielegalne odpady.
Ostatnio funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Wrocławia skontrolowali ciężarówkę z odpadami na autostradzie A4, w okolicach Jędrzychowic. Jej kierowca ciężarówki, przewoził zgniecione metalowe opakowania, próbował wwieźć ładunek do Polski. Okazało się jednak, że polski odbiorca nie dysponował wymaganym zezwoleniem na przetwarzanie odpadów, a także nie był w stanie zgodnie z przepisami prawa przeprowadzić ich odzyskania ani utylizacji. W związku z tym Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska uznał przewóz odpadów za nielegalny.
Transport został natychmiast zwrócony do nadawcy w Niemczech, przy asyście funkcjonariuszy KAS, którzy konwojowali ładunek do granicy polsko-niemieckiej.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że transport odpadów bez wymaganego wpisu do rejestru podmiotów gospodarujących odpadami, prowadzonego przez marszałka województwa, stanowi naruszenie podlegające administracyjnej karze pieniężnej w wysokości nie mniej niż 5000 zł i nie może przekroczyć 1 000 000 zł. . Przypomnijmy również, że właściciel, który nie zgłosi przewozu towaru tzw. wrażliwego w systemie SENT może otrzymać karę w wysokości 45% wartości towaru, jednak nie mniej niż 20 tys. zł. Dodatkowo 10 tys. zł – za brak geolokalizatora. Natomiast kierowca, który nie sprawdził numeru referencyjnego, jaki powinien mieć zgłoszony towar, musi się liczyć z mandatem od 5 do 7,5 tys. zł.
Źródło: KAS










