Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego regularnie ujawniają przypadki ingerencji we wskazania tachografów oraz manipulacji kartami kierowców. Sytuacja ta przypomina zabawę w „kotka i myszkę”, w której kierowcy stosują różnorodne metody modyfikacji wskazań tachografów, co często utrudnia inspektorom szybką identyfikację nieprawidłowości. Ale czasami wystarczy połączyć kilka faktów, by podejrzenia co do ingerencji w tacho okazały się być zasadne.
Przykładem takiej interwencji była rutynowa kontrola, w której uczestniczył kierowca z Turcji. Początkowo nie wzbudzał on podejrzeń inspektorów, a wstępna analiza jego czasu pracy oraz dokumentów nie wykazała istotnych nieprawidłowości. Jednak szczegółowa analiza danych cyfrowych z tachografu, w porównaniu z deklarowanym przebiegiem trasy, wzbudziła ich wątpliwości. Kierowca, przewożąc towary z Turcji do Polski, przekroczył bułgarsko-turecką granicę, co potwierdziły pieczątki w jego paszporcie. Inspektorzy oszacowali, że najkrótsza trasa z granicy do miejsca kontroli w Żorach wynosi co najmniej 1500 km, tymczasem zapisy tachografu wskazywały jedynie 1225 km.
W dalszym etapie kontroli wykorzystano specjalistyczne urządzenia znajdujące się w inspekcyjnym radiowozie, które wykazały prawdopodobną obecność niedozwolonego urządzenia wpływającego na rejestrowanie zapisów tachografu. Pojazd został więc skierowany do serwisu tachografów, gdzie potwierdzono podłączenie nielegalnego urządzenia. Na miejscu dokonano demontażu wyłącznika tachografu, którym kierowca świadomie zakłócał jego działanie w celu ukrycia rzeczywistego czasu pracy i jazdy. Kierowca przyznał się do winy i przyjął mandat karny w wysokości 2000 złotych. Przewoźnik z Turcji grozi natomiast kara w wysokości 12 tysięcy złotych.
Źródło: WITD Katowice










