1 marca wystartowała akacja „Łapki na kierownicę”, która będzie trwać do końca miesiąca Jest częścią większej kampanii „Na drodze – patrz i słuchaj”. Głównym celem prowadzonych działań o charakterze prewencyjno-informacyjnych jest uzmysłowienie kierowcom, jakie zagrożenia na drodze stwarzają, gdy w czasie jazdy zdecydują się sięgnąć po telefon.
Jak podkreślają policjanci powołując się na stosowne badania, korzystanie z telefonu w sposób niezgodny z przepisami, pisanie wiadomości SMS czy przeglądanie portali społecznościowych podczas jazdy, można porównać do jazdy będąc pod wpływem alkoholu. Naukowcy bowiem udowadniają, że używanie telefonu podczas kierowania samochodu prowadzi do zaburzenia procesów myślowych i bezpośrednio przyczynia się do opóźnia czasu reakcji.
Podawane są nawet konkretnego wyliczenia. I tak, np. wybieranie numeru telefonu zajmuje ok. 12 sekund, natomiast odbieranie połączenia średnio trwa 5 sekund. Przy założeniu, że kierowca prowadzi pojazd z prędkością dozwoloną w terenie zabudowanym, czyli 50 km/h wówczas pokonuje odległość równą odpowiednio blisko 170 m i 70 m bez żadnej kontroli. Ponadto wydłuża się droga hamowania.
O tym, że nie jest to jedynie teoria ostatnio przekonał się kierowca samochodu dostawczego w Lublinie, który najprawdopodobniej w czasie jazdy chciał skorzystać z telefonu. Chwila nieuwagi i w efekcie, dostawczak najechał na tył stojącego na zatoce autobusu komunikacji miejskiej. W wyniku kolizji doszło do pożaru i spaleniu uległy oba pojazdy. Na szczęście nikt nie został poszkodowany. Kierowcy byli trzeźwi, a pożar ugasili strażacy. 25-latek został ukarany mandatem w kwocie 3000 złotych, a na jego konto trafiło 10 punktów karnych.
Źródło: Policja










