Ciężarówka z żurawiem HDS uszkodziła słup energetyczny. Słup został złamany, a przewody energetyczne niebezpiecznie zwisały nad drogą i posesją. Kierowca ciężarówki odjechał z miejsca zdarzenia, pozostawiając po sobie zagrożenie. Policjanci szybko ustalili, kto prowadził pojazd.
Policja poinformowała o zdarzeniu w Grodzisku w powiecie strzeleckim. Ciężarówka podczas wykonywania manewru zahaczyła znajdującym się na pojeździe żurawiem przeładunkowym HDS o słup energetyczny.
Uderzenie było na tyle silne, że słup został poważnie uszkodzony, a następnie złamany. Przewody energetyczne zwisały nad drogą oraz pobliską posesją. To oznaczało już nie tylko uszkodzenie infrastruktury. Zwisające przewody stwarzały potencjalne zagrożenie dla osób znajdujących się w pobliżu.
Na miejsce wezwano służby energetyczne, które zajęły się zabezpieczeniem uszkodzonej sieci.
Kierowca ciężarówki odjechał
Najbardziej niepokojący jest jednak kolejny element tej historii.
Po uszkodzeniu słupa kierowca ciężarówki nie pozostał na miejscu. Odjechał, mimo że w wyniku zdarzenia uszkodzona została infrastruktura energetyczna, a przewody zwisały nad drogą i posesją.
W takiej sytuacji nie chodzi już wyłącznie o odpowiedzialność za samo uszkodzenie słupa. Znacznie ważniejsze jest to, co dzieje się po kolizji.
Uszkodzona infrastruktura może stworzyć zagrożenie dla kolejnych osób. Kierowca powinien więc zatrzymać pojazd, zadbać o bezpieczeństwo w zakresie, w jakim jest to możliwe, oraz powiadomić odpowiednie służby.
To nie był HDS pozostawiony wysoko
W przypadku podobnych zdarzeń często pierwsze skojarzenie jest oczywiste: ciężarówka rusza z niezłożonym żurawiem, a jego wysięgnik zahacza o wiadukt, przewody albo trakcję.
Tutaj sytuacja wygląda inaczej.
Jak wynika z informacji policji, HDS zahaczył o słup podczas wykonywania manewru. Nie ma informacji, że żuraw znajdował się w pozycji podniesionej podczas jazdy. To ważne, ponieważ przy pracy z HDS-em kierowca lub operator musi kontrolować nie tylko wysokość urządzenia, ale również przestrzeń, w której porusza się ono podczas manewrowania.
Żuraw może wykonać ruch na bok i znaleźć się poza obrysem pojazdu. Wtedy nawet stosunkowo niewielka odległość od słupa, ogrodzenia czy innego elementu infrastruktury może okazać się niewystarczająca.
Pośpiech, rutyna czy chwila nieuwagi?
Dlaczego dochodzi do takich zdarzeń?
W tym przypadku nie ma informacji, która pozwalałaby jednoznacznie wskazać przyczynę. Nie wiadomo, czy decydujący był pośpiech, rutyna, nieuwaga czy niewłaściwa ocena odległości od słupa.
I właśnie dlatego trudno sprowadzać każdy przypadek z HDS-em do stwierdzenia, że ktoś „zapomniał go złożyć”.
Praca z żurawiem wymaga kontrolowania jego położenia podczas wykonywania każdego manewru. Operator musi uwzględnić nie tylko sam pojazd, ale również zasięg pracy urządzenia.
Czasami wystarczy niewielki błąd w ocenie odległości. Skutek może być jednak bardzo duży.
HDS może uszkodzić znacznie więcej niż słup
Żuraw przeładunkowy pracujący na ciężarówce może znaleźć się w pobliżu wielu elementów infrastruktury.
Podczas pracy trzeba zwracać uwagę między innymi na:
- słupy energetyczne,
- przewody i linie energetyczne,
- sieć trakcyjną,
- sygnalizację świetlną,
- znaki drogowe,
- ogrodzenia,
- konstrukcje znajdujące się w pobliżu jezdni.
Jeszcze większe problemy mogą pojawić się wtedy, gdy ciężarówka uszkodzi sieć trakcyjną. Wówczas skutkiem może być zatrzymanie ruchu tramwajów i konieczność zabezpieczenia dużego odcinka infrastruktury.
W przypadku przewodów energetycznych dochodzi natomiast dodatkowe zagrożenie dla osób znajdujących się w pobliżu miejsca zdarzenia.
Dlatego pozornie niewielkie zahaczenie HDS-em może bardzo szybko przerodzić się w poważny problem.
Monitoring pomógł ustalić kierowcę
W tym przypadku kierowca nie pozostał jednak nieznany.
Policjanci wykorzystali zapis monitoringu. Na jego podstawie ustalili pojazd, a następnie rozpoczęli poszukiwania ciężarówki.
Funkcjonariusze udali się między innymi na teren jednej z firm w Strzelcach Opolskich i pokazywali kierowcom wizerunek pojazdu zarejestrowany przez monitoring. Jeden z rozmówców rozpoznał ciężarówkę i wskazał, kto nią kierował.
Policjanci dotarli do mężczyzny, który przyznał, że prowadził pojazd i doprowadził do uszkodzenia słupa. Badanie trzeźwości wykazało, że był trzeźwy.
Kierowca został ukarany mandatem w wysokości 1500 złotych. Na jego konto trafiło również 10 punktów karnych.
Najważniejsze jest to, co dzieje się po zdarzeniu
Samo uszkodzenie słupa było poważnym zdarzeniem, ale w tej historii szczególnie istotne jest zachowanie kierowcy po uderzeniu.
Jeżeli ciężarówka uszkodzi słup, przewody, sygnalizację albo inną infrastrukturę, nie można zakładać, że problem kończy się w momencie odjechania pojazdu.
W tym przypadku po uszkodzeniu słupa przewody energetyczne zwisały nad drogą i posesją. Dla osób znajdujących się w pobliżu oznaczało to potencjalne zagrożenie.
Dlatego po takim zdarzeniu najważniejsze jest zabezpieczenie miejsca i powiadomienie odpowiednich służb.
Kierowca może popełnić błąd podczas pracy z HDS-em. Znacznie gorzej, jeżeli po takim błędzie pozostawi za sobą niebezpieczną sytuację i po prostu odjedzie.
Źródło: Policja










