Ile jeszcze ofiar przyniesie wymiana koła na drogach szybkiego ruchu? Tragedia na Lubelszczyźnie

Ile jeszcze ofiar przyniesie wymiana koła na drogach szybkiego ruchu? Tragedia na Lubelszczyźnie

To kolejny wypadek pokazujący, jak ogromnym zagrożeniem może być naprawa ciężarówki na drodze szybkiego ruchu. Kierowca może zrobić wszystko zgodnie z zasadami bezpieczeństwa, założyć kamizelkę, ustawić trójkąt i zachować ostrożność. Nadal nie ma jednak wpływu na to, co zrobią inni kierowcy.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że jedna z ciężarówek zatrzymała się na pasie awaryjnym z powodu awarii koła. W czasie, gdy przy pojeździe trwały czynności związane z usunięciem awarii, w stojący zestaw uderzyła druga ciężarówka.

Jeden z kierowców zginął na miejscu, a dwie osoby zostały przewiezione do szpitali. Dokładne okoliczności i przebieg wypadku ustalają policjanci pod nadzorem prokuratora.

Kolejna tragedia podczas wymiany koła

Takie zdarzenia niestety nie są czymś wyjątkowym. Kierowcy ciężarówek doskonale wiedzą, że awaria koła może oznaczać konieczność zatrzymania zestawu w miejscu, w którym każda dodatkowa minuta spędzona poza kabiną oznacza ryzyko.

Nie tak dawno pisaliśmy o podobnej tragedii na S61, gdzie kierowca ciężarówki został potrącony podczas czynności związanych z wymianą koła.

A jeszcze wcześniej opisywaliśmy dwa kolejne przypadki.

W lipcu na autostradzie A4 kierowca ciężarówki został śmiertelnie potrącony podczas czynności związanych z wymianą koła. Z kolei we wrześniu 2025 roku na MOP-ie przy S17 w Olempinie kierowca został przygnieciony przez pojazd podczas wymiany koła. Mimo prowadzonej przez służby resuscytacji mężczyzna zmarł.

To oczywiście tylko przypadki, o których pisaliśmy na e-TRUCKBUS. Podobnych zdarzeń było więcej.

I dlatego po kolejnej tragedii trudno przejść obok tego tematu obojętnie.

Co zrobić, gdy ciężarówka złapie gumę?

Awaria koła na drodze szybkiego ruchu stawia kierowcę przed trudnym wyborem. Z jednej strony trzeba możliwie bezpiecznie zatrzymać zestaw i zabezpieczyć miejsce. Z drugiej – kierowca często chce jak najszybciej usunąć awarię i ruszyć dalej.

Tylko że wymiana koła w ciężarówce nie jest prostą czynnością. Koło może ważyć kilkadziesiąt kilogramów, a w niektórych zestawach znacznie więcej. Potrzebny jest odpowiedni podnośnik, narzędzia i miejsce pozwalające bezpiecznie wykonać pracę.

Do tego dochodzi jeszcze jeden, najważniejszy problem. Kierowca musi wyjść z kabiny.

Pas awaryjny nie jest warsztatem

Pas awaryjny służy do zatrzymania pojazdu w sytuacji awaryjnej. Nie daje jednak kierowcy pełnego bezpieczeństwa.

Obok stojącego zestawu cały czas przejeżdżają samochody. Kierowca może prawidłowo oznakować miejsce, założyć kamizelkę odblaskową i zachować ostrożność, ale nie ma wpływu na to, co zrobi kierujący nadjeżdżającym pojazdem.

Wystarczy chwila nieuwagi. Ktoś może nie zauważyć stojącego zestawu. Może zasnąć. Może stracić panowanie nad pojazdem albo zjechać na pas awaryjny. Człowiek stojący przy ciężarówce ma wtedy bardzo mało czasu na reakcję.

Nawet MOP nie oznacza pełnego bezpieczeństwa

Przypadek z MOP-u przy S17 pokazał jeszcze coś innego. Kierowca zjechał z drogi szybkiego ruchu na parking, żeby zająć się awarią. Wydawałoby się, że w ten sposób zrobił dokładnie to, co powinien. Mimo to podczas wymiany koła doszło do śmiertelnego wypadku.

To ważna lekcja. Zjazd z trasy w bezpieczniejsze miejsce zdecydowanie ogranicza ryzyko związane z szybko poruszającymi się pojazdami, ale nie sprawia, że każda naprawa staje się automatycznie bezpieczna.

Przy wymianie koła dochodzi również ryzyko związane z ciężarem koła, podnoszeniem pojazdu, użyciem narzędzi i możliwością niewłaściwego zabezpieczenia zestawu.

Najważniejsze pytanie: naprawiać czy czekać na serwis?

To jest dylemat, z którym kierowca może spotkać się w środku nocy, kilkaset kilometrów od firmy.

Mobilny serwis może przyjechać dopiero za kilkadziesiąt minut albo kilka godzin. Kierowca widzi stojący zestaw, uszkodzone koło i wie, że być może ma przy sobie narzędzia oraz zapas.

Pojawia się pokusa, żeby zrobić to samemu. Czasem będzie to możliwe i konieczne. Ale zanim kierowca wyjdzie z kabiny, powinien odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: Czy naprawdę muszę wykonywać tę naprawę tutaj i teraz?

Jeżeli można bezpiecznie przemieścić się do miejsca bardziej oddalonego od ruchu albo poczekać na profesjonalny serwis, może to być rozwiązanie znacznie bezpieczniejsze niż samodzielna praca przy zestawie stojącym przy szybkiej trasie.

Kierowca nie kontroluje tego, co dzieje się na drodze

I właśnie to jest największy problem. Kierowca może zrobić wszystko zgodnie z zasadami. Może zjechać na pas awaryjny, włączyć światła awaryjne, ustawić trójkąt i założyć kamizelkę.

Nie może jednak zagwarantować, że kierujący innym pojazdem zachowa odpowiednią uwagę.

Tragedia na S12/S17 pokazuje to bardzo wyraźnie. Jeden zestaw miał awarię. Kierowca musiał się zatrzymać. Przy ciężarówce rozpoczęły się czynności związane z usunięciem problemu. Chwilę później doszło do potężnego zderzenia i pożaru.

Jeden człowiek nie żyje, dwie osoby trafiły do szpitala.

Wymiana koła to ogromne ryzyko

Awaria koła może przytrafić się każdemu kierowcy ciężarówki. Nie da się przewidzieć, kiedy pęknie opona, uszkodzi się felga albo pojawi się inny problem wymagający zatrzymania zestawu.

Można jednak zastanowić się nad tym, co dzieje się później. Czy każdą awarię trzeba próbować usuwać samodzielnie?

Czy kilka godzin oczekiwania na mobilny serwis jest naprawdę większym problemem niż ryzyko pracy przy zestawie na drodze szybkiego ruchu?

I przede wszystkim: czy kierowca, który wychodzi z kabiny, ma świadomość, że od tej chwili największym zagrożeniem może już nie być uszkodzone koło, ale samochód, który za chwilę nadjedzie?

Tragedia pod Lublinem jest kolejnym przypomnieniem, że awaria ciężarówki na autostradzie czy drodze ekspresowej to nie jest zwykły problem techniczny.

Czasami najważniejszą decyzją kierowcy nie jest to, jak szybko wymienić koło.

Tylko to, czy w ogóle powinien wymieniać je sam?

Źródło: Policja

Sprawdź także