Policja prowadziła akcję, kierowcy mrugali światłami. 200 zł i 4 punkty za ostrzeganie przed kontrolą

Policja prowadziła akcję, kierowcy mrugali światłami. 200 zł i 4 punkty za ostrzeganie przed kontrolą

Mruganie światłami przed policyjną kontrolą od lat jest jednym z najbardziej charakterystycznych zwyczajów na polskich drogach. Wielu kierowców uważa je za zwykłe ostrzeganie innych przed patrolem. Policja ma jednak inne stanowisko.

47 kierowców ukaranych za mruganie światłami

30 września 2026 roku policjanci drogówki z Myślenic i Tokarni prowadzili działania wymierzone między innymi w kierowców ostrzegających innych uczestników ruchu przed policyjną kontrolą. Funkcjonariusze obserwowali drogę również z wykorzystaniem policyjnego drona.

W trakcie akcji skontrolowano 71 pojazdów i ujawniono 76 wykroczeń. Aż 47 kierowców miało używać świateł drogowych w sposób, który policjanci uznali za niezgodny z przepisami. Wszyscy zostali ukarani mandatami w wysokości 200 zł oraz 4 punktami karnymi. KPP Myślenice

Policja wskazuje przy tym na art. 51 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który określa zasady używania świateł drogowych.

I właśnie tutaj zaczyna się ciekawsza część sprawy.

Czy przepisy naprawdę zakazują mrugania przed policją?

Nie znajdziemy w ustawie prostego zapisu: „zabrania się mrugania światłami w celu ostrzegania przed kontrolą Policji”.

To ważne rozróżnienie.

Art. 51 określa, kiedy można używać świateł drogowych. Zgodnie z przepisem kierujący może ich używać od zmierzchu do świtu na nieoświetlonych drogach, o ile nie oślepia innych kierujących lub pieszych. Przepis określa także sytuacje, w których światła drogowe trzeba przełączyć na mijania.

Jest jednak również art. 29 dotyczący używania sygnału świetlnego. Przepis pozwala używać takiego sygnału, gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie, a jednocześnie zabrania jego nadużywania.

Czyli przepisy nie mówią wprost: „mrugnięcie przed patrolem = wykroczenie”. Kwalifikacja zależy od tego, w jaki sposób i w jakim celu użyto świateł.

Jest nawet oficjalna odpowiedź na interpelację poselską

To nie jest nowy problem. Już kilkanaście lat temu do Sejmu trafiła interpelacja dotycząca karania kierowców ostrzegających innych przed kontrolą policyjną.

W odpowiedzi wskazano właśnie na art. 29. Według stanowiska przedstawionego wtedy przez administrację państwową, użycie sygnału świetlnego w celu ostrzeżenia przed kontrolą policyjną nie spełnia ustawowego kryterium ostrzegania o niebezpieczeństwie. Takie zachowanie może więc zostać potraktowane jako nadużycie sygnału świetlnego.

Co bardzo istotne, w tej samej odpowiedzi zaznaczono, że ocena naruszenia art. 29 ust. 2 pkt 1 powinna uwzględniać konkretną sytuację faktyczną, między innymi zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze.

To pokazuje, że sprawa od dawna nie była przedstawiana w przepisach jako prosty zapis: „mruganie przed policją jest zakazane”.

Skąd więc 200 zł i 4 punkty?

Współczesna praktyka Policji jest jasna. Podczas wrześniowej akcji w powiecie myślenickim funkcjonariusze uznali ostrzeganie innych kierowców przed kontrolą za niezgodne z przepisami używanie świateł drogowych. Każdy z 47 ukaranych kierowców otrzymał 200 zł mandatu i 4 punkty karne.

Taryfikator przewiduje 200 zł za korzystanie ze świateł drogowych w sposób niezgodny z przepisami. Nie oznacza to jednak, że w ustawie znajduje się osobny paragraf zatytułowany „ostrzeganie przed Policją”.

To różnica, którą warto zauważyć.

Czy kierowca może odmówić przyjęcia mandatu?

Tak. Kierowca ma prawo odmówić przyjęcia mandatu, a wtedy sprawa może zostać skierowana do sądu.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że kierowca ma rację tylko dlatego, że w przepisach nie ma słów „mruganie przed Policją”. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu sąd będzie oceniał konkretną sytuację oraz podstawę prawną zastosowaną przez funkcjonariuszy.

Dlatego argument „nie ma przepisu, który wprost zakazuje mrugania przed policją” sam w sobie nie rozstrzyga sprawy.

Kierowcy znają ten zwyczaj od lat

Dla wielu kierowców zawodowych krótkie mignięcie światłami jest częścią drogowej komunikacji. Kierowcy ciężarówek od lat ostrzegają się w ten sposób przed kontrolą, korkiem czy innym zdarzeniem na trasie.

Do tego dochodzi CB radio, przez które informacje o sytuacji na drodze potrafią rozchodzić się bardzo szybko. Kierowcy samochodów osobowych mają z kolei między innymi aplikacje informujące o utrudnieniach czy kontrolach.

Dlatego trudno udawać, że takie zachowanie jest czymś nowym.

Policja patrzy na to inaczej

Funkcjonariusze zwracają uwagę, że kierowca ostrzegający przed patrolem nie wie, kogo faktycznie informuje.

Może ostrzec osobę przekraczającą prędkość. Może też ostrzec kierowcę znajdującego się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, osobę bez uprawnień albo kogoś, wobec kogo Policja prowadzi inne czynności.

Właśnie taki argument pojawia się w komunikacie myślenickiej Policji. Funkcjonariusze wskazują, że po minięciu kontroli ostrzeżony kierowca może ponownie zmienić sposób jazdy.

To jest stanowisko Policji i warto je jasno przypisać Policji, zamiast przedstawiać je jako bezdyskusyjny fakt.

Czy mrugnięcie zawsze oznacza ostrzeganie przed policją?

I tutaj pojawia się kolejna kwestia.

Samo użycie świateł drogowych nie oznacza przecież automatycznie, że kierowca ostrzegał przed patrolem. Światłami można sygnalizować inne sytuacje, a przepisy przewidują określone zasady ich używania.

Dlatego kluczowe znaczenie ma nie tylko samo „mrugnięcie”, ale również okoliczności konkretnego zdarzenia i sposób zakwalifikowania zachowania kierowcy.

To również wynika z przywoływanej odpowiedzi na interpelację, w której wskazano na konieczność oceny konkretnej sytuacji faktycznej.

Czy kierowcy nadal będą sobie mrugać?

Tego zwyczaju prawdopodobnie nie da się wyeliminować jednym komunikatem Policji.

Kierowcy od lat przekazują sobie w ten sposób informacje. Problem pojawia się wtedy, gdy funkcjonariusz uzna konkretne użycie świateł za naruszenie przepisów.

Akcja w powiecie myślenickim pokazuje natomiast coś jeszcze. Policja nie musi już obserwować wszystkiego wyłącznie z radiowozu. W tym przypadku wykorzystano drona, który pozwolił funkcjonariuszom obserwować zachowanie kierowców z powietrza.

Dlatego kierowca, który od lat wykonuje krótki gest światłami niemal automatycznie, powinien mieć świadomość, że takie zachowanie może zostać zauważone i zakwalifikowane przez funkcjonariuszy jako wykroczenie.

A czy każda taka sytuacja jest oczywista z punktu widzenia prawa? Jak pokazuje zarówno treść przepisów, jak i wieloletnia odpowiedź na interpelację poselską – niekoniecznie.

Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)

Sprawdź także