Wielu przemytników wierzy, że czas działa na ich korzyść. Wystarczy zniknąć, zmienić dokumenty, przeczekać kilka lat i sprawa przechodzi do historii. Tak myślał też kierowca ciężarówki, który w 2009 roku próbował przemycić do Polski ogromną partię nielegalnych papierosów, ukrytą w ładunku papieru toaletowego.
Mylił się. Po 16 latach wpadł podczas rutynowej kontroli na przejściu granicznym w Korczowej.
Przemyt, który miał zostać zapomniany
Do zdarzenia doszło w maju 2009 roku na przejściu granicznym w Medyce. Ukraiński kierowca ciężarówki zgłosił do odprawy transport papieru toaletowego. Po odprawie paszportowej, w trakcie oczekiwania na kontrolę towaru, opuścił jednak pojazd i zniknął z terenu przejścia granicznego.
Kontrola naczepy ujawniła, dlaczego ucieczka była tak nagła. Wśród deklarowanego ładunku znajdowało się prawie 200 tysięcy paczek nielegalnych papierosów. Sprawa była poważna, a kierowca doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Zmiana tożsamości była sygnałem, że stawka jest wysoka
Po ucieczce mężczyzna wrócił na Ukrainę i zmienił swoje dane osobowe. Nie była to próba „przeczekania” sprawy, ale świadome działanie mające zerwać wszelkie powiązania z przemytem. To jasno pokazuje, że kierowca wiedział, z jakimi konsekwencjami może się mierzyć, jeśli zostanie namierzony.
Przez lata żył w przekonaniu, że skutecznie zniknął z radarów służb. Zmieniły się realia, granice, systemy i procedury. On sam był przekonany, że sprawa sprzed lat została zamknięta.
Straż Graniczna też ma swoje „Archiwum X”
Tymczasem funkcjonariusze Wydziału Operacyjno-Śledczego Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej nie odłożyli sprawy na półkę. Wracali do niej, analizowali zgromadzone materiały i korzystali ze wsparcia prokuratury generalnej Ukrainy.
To właśnie w ten sposób ustalono aktualną tożsamość mężczyzny. I wtedy doszło do momentu, którego się nie spodziewał. Po 16 latach został zatrzymany podczas kontroli na przejściu granicznym w Korczowej. Z nowymi dokumentami, ale z tą samą historią, która w końcu go dogoniła.
Wyrok po latach
Mężczyzna usłyszał zarzuty i przyznał się do próby przemytu. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Przemyślu został skazany na pięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, grzywnę w wysokości 7,5 tysiąca złotych, podanie wyroku do publicznej wiadomości oraz przepadek papierosów. Poniósł również koszty sądowe. Ciężarówka została przeznaczona do licytacji.
Czas nie zawsze chroni
Ta sprawa pokazuje, że polskie służby – policja, prokuratura i Straż Graniczna – działają dziś w sposób, który coraz częściej przypomina „Archiwum X”. Wracają do spraw sprzed lat i wykorzystują narzędzia, których kiedyś nie było.
Dla kierowców to jasny sygnał: przemyt, nawet jeśli przez lata wydaje się „zapomniany”, może wrócić w najmniej oczekiwanym momencie. Czas nie zawsze działa na korzyść tych, którzy liczą, że wystarczy zniknąć.
Źródło: BOSG, fot. poglądowa










