Każda kontrola policyjna związana z popełnieniem wykroczenia drogowego wiąże się z mandatem i nałożeniem punktów karnych na kierującego. Mimo że od 17 września, kasują się one po roku, a nie jak to było poprzednio, po dwóch latach nadal dla kierowców zawodowych stanowią one problem, bo w bliższej czy dalszej przyszłości mogą skutkować zatrzymaniem prawa jazdy. I dlatego nadal są kierujący, którzy chcą w swoisty sposób rozwiązać ten problem, nie zdając sobie sprawy, że działając w ten sposób pakują się w poważne kłopoty.
A tak właśnie było w przypadku kierowcy dostawczaka , który w miejscowości Rozwadza zignorował znak STOP. Krapkowiccy policjanci chcieli go ukarać 300-złotowym mandatem i 8 punktami karnymi. Jednak mężczyzna z racji tego, że już miał na swoim koncie trochę ich uzbierane, włożył do notatnika funkcjonariusza 200 zł, myśląc, że w ten sposób załatwi sprawę.
W efekcie mężczyzna został zatrzymany, gdyż zgodnie z art. 229 KK: „Kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
Źródło: Policja, fot. poglądowa










