Nie jestem żadną mistrzynią kuchni ani ekspertką od gotowania. Mam dopiero 24 lata i wciąż uczę się wielu rzeczy, także tych związanych z przygotowywaniem posiłków. Od roku jestem żoną kierowcy i zdążyłam już zauważyć, że gdy Waldek wraca z trasy, najbardziej tęskni za zwykłym, domowym jedzeniem.
Jednym z jego ulubionych dań są zwykłe naleśniki z serem. Postanowiłam jednak trochę je urozmaicić. Zamiast konfitur czy dżemów wolę podać do nich świeże owoce. Mandarynki można dziś kupić praktycznie przez cały rok, a Waldek je uwielbia. Dzięki temu mamy połączenie klasycznego, sycącego obiadu z porcją owoców.
Składniki (4 porcje)
Na naleśniki:
- 2 szklanki mleka,
- 1 szklanka wody gazowanej,
- 2 jajka,
- około 1,5 szklanki mąki pszennej,
- szczypta soli,
- 1 łyżka oleju.
Na farsz:
- 500 g twarogu półtłustego,
- 2–3 łyżki cukru,
- cukier wanilinowy (opcjonalnie),
- 1 żółtko lub łyżka śmietany.
Dodatkowo:
- 4–5 mandarynek,
- odrobina masła do podsmażenia gotowych naleśników.
Przygotowanie
Najpierw przygotowuję ciasto naleśnikowe. Wszystkie składniki mieszam do uzyskania gładkiej masy i odstawiam na około 10 minut.
W tym czasie przygotowuję farsz. Twaróg rozgniatam widelcem, dodaję cukier oraz żółtko lub śmietanę. Całość dokładnie mieszam.
Na rozgrzanej patelni smażę cienkie naleśniki. Każdy z nich smaruję farszem serowym i składam w trójkąt lub kopertę.
Gotowe naleśniki podsmażam jeszcze przez chwilę na maśle, aż nabiorą złocistego koloru i staną się lekko chrupiące z zewnątrz.
Na talerzu układam obrane i podzielone na cząstki mandarynki.

Nie jest to może kuchnia restauracyjna, ale właśnie takie domowe smaki najbardziej kojarzą się z powrotem z trasy. A jeśli kierowca po tygodniu spędzonym w busie prosi o dokładkę, to chyba najlepsza recenzja, jaką można dostać.
Smacznego 😉
Magda










