W Grabowie nad Prosną doszło do tragicznego zdarzenia. 58-letni kierowca ciężarówki z Kalisza, który wyjeżdżał z terenu lokalnej piekarni, nagle zasłabł za kierownicą. Pojazd przejechał przez drogę publiczną i uderzył w drzewo po drugiej stronie jezdni.
Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe, ale niestety – życia mężczyzny nie udało się uratować. Okoliczności zdarzenia badają teraz policjanci i prokuratura. Wszystko wskazuje jednak na to, że kierowca doznał nagłego zatrzymania krążenia.
To nie pierwszy taki przypadek
Choć o takich sytuacjach nie mówi się codziennie, wcale nie należą do rzadkości. Zasłabnięcia, omdlenia, problemy z sercem czy nagłe skoki ciśnienia to niestety coraz częstsze powody wypadków, także śmiertelnych. Dla kogoś z zewnątrz kierowca zawodowy może wyglądać jak ktoś, kto tylko „siedzi za kółkiem i jedzie”. Ale każdy, kto przepracował choć kilka lat w trasie, dobrze wie, że to nieustanny stres, niewyspanie, jedzenie w biegu i życie z zegarkiem w ręku.
Ten poniedziałkowy poranek mógł wyglądać zupełnie zwyczajnie. Załadunek pieczywa, start silnika, plan na trasę. Nikt nie przypuszczał, że kilka minut później dojdzie do tragedii. A przecież takich poranków kierowcy mają setki w roku.
Trasa nie wybacza
Praca za kółkiem nie daje zbyt wielu okazji, żeby zadbać o siebie. Nie każdy ma czas, by zjeść coś porządnego, a co dopiero mówić o badaniach profilaktycznych czy regularnym ruchu. Ale to właśnie ciało daje pierwsze sygnały, że coś jest nie tak. Ból głowy, zawroty, duszności – łatwo je zbagatelizować. W trasie często się myśli: „dojadę, potem się ogarnę”.
Tyle że czasem „potem” nie przychodzi.
Nie chodzi o to, by moralizować – każdy wie, jak wygląda życie kierowcy. Ale ten konkretny przypadek z Grabowa nad Prosną to chwila, w której warto się na chwilę zatrzymać. I zadać sobie proste pytanie: „Kiedy ostatni raz byłem u lekarza?”.
Bo nawet najlepszy kierowca nie pokona drogi, jeśli organizm odmówi posłuszeństwa.
Źródło: KP PSP Ostrzeszów/policja










