Na co dzień kierowcy ciężarówek i rowerzyści często patrzą na siebie z nieufnością. Jedni zarzucają drugim brak ostrożności, ignorowanie przepisów czy wzajemne utrudnianie życia na drodze. Trudno o bardziej wyrazisty symbol tego napięcia. A jednak w Zgorzelcu to właśnie kierowca ciężarówki jako jedyny zatrzymał się, by pomóc 74-letniemu rowerzyście, który zasłabł i runął na asfalt uderzając o niego głową.
Bohater, który „zrobił niewiele” – ale to „niewiele” uratowało życie
41-letni kierowca zatrzymał ciężarówkę i podszedł do poszkodowanego. Ułożył mężczyznę w pozycji bocznej bezpiecznej i wezwał pomoc. Z pozoru prosta reakcja, ale właśnie ona mogła zdecydować o tym, że rowerzysta nadal żyje. Chwilę później na miejscu pojawili się policjanci, którzy stwierdzili brak oddechu i natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Ich działania kontynuował zespół pogotowia ratunkowego. 74-latek trafił do szpitala pod specjalistyczną opiekę.
Kierowcy ciężarówek – wbrew stereotypom
O zawodowych kierowcach często mówi się, że wiecznie się spieszą, że ignorują przepisy, że nie mają czasu nawet na postój. Tym razem jednak było zupełnie inaczej. Kierowca ciężarówki znalazł w sobie dość refleksu i odwagi, by zatrzymać się tam, gdzie inni przejechali obojętnie.
Skąd wiedział, co zrobić? Być może z obowiązkowych kursów kwalifikacyjnych, być może z własnego doświadczenia – każdy kierowca zawodowy musi przechodzić szkolenia z zakresu pierwszej pomocy. W praktyce to właśnie on okazał się człowiekiem, który wykazał się nie tylko wiedzą, ale też… sercem.
Źródło: Policja










