Tragiczny wypadek na S61. Zginęli dwaj mężczyźni wymieniający koło w ciężarówce

Tragiczny wypadek na S61. Zginęli dwaj mężczyźni wymieniający koło w ciężarówce

Na trasie S61, na wysokości miejscowości Borki (144 km, odcinek Ełk–Szczuczyn), doszło dziś do tragicznego wypadku drogowego. Chwilę po godzinie 13:00 w stojącą na pasie awaryjnym ciężarówkę uderzył inny pojazd ciężarowy. Niestety, dwie osoby, które pracowały przy zatrzymanym zestawie, poniosły śmierć na miejscu.

Policja pod nadzorem prokuratora prowadzi czynności, aby ustalić dokładne okoliczności zdarzenia oraz tożsamość ofiar. Na miejscu pracują służby, a ruch odbywa się z utrudnieniami.

To kolejny tragiczny przykład tego, jak niebezpieczne jest przebywanie na pasie awaryjnym – nawet w biały dzień. Przypomnijmy, że w nocy z 30 na 31 sierpnia na trasie S17 podczas wymiany koła zginęło dwóch mężczyzn – czytaj więcej tutaj.

Tamta tragedia wydarzyła się nocą, tutaj – w środku dnia. To rodzi dramatyczne pytanie: jak to możliwe, że kierowca nie zauważył stojącej na pasie awaryjnym ciężarówki?

Dlaczego dochodzi do takich wypadków?

Eksperci wskazują kilka głównych przyczyn:

  • Rozproszenie uwagi kierowców – telefon, zmęczenie, chwilowa dekoncentracja czy nawet oślepiające słońce.
  • Błędna ocena sytuacji – pojazdy stojące na pasie awaryjnym bywają zauważane zbyt późno, zwłaszcza jeśli nie są odpowiednio oznakowane.
  • Zbyt mały margines bezpieczeństwa – część kierowców prowadzi tuż przy prawej krawędzi jezdni.
  • Zbyt długi postój na pasie awaryjnym – traktowanie go jak warsztatu, podczas gdy każda dodatkowa minuta w tym miejscu to realne ryzyko.

Dlaczego sami zmieniali koło?

Po takich tragediach powraca też inne pytanie: dlaczego kierowcy nie wezwali pomocy drogowej? Powodów może być kilka – presja czasu, chęć uniknięcia kosztów, rutyna i przekonanie, że „przecież zrobię to sam, szybko i bezpiecznie”. Niestety, to złudne poczucie kontroli. Na drodze szybkiego ruchu nie ma bezpiecznych warunków do samodzielnych napraw – każdy przejeżdżający pojazd stwarza śmiertelne zagrożenie.

Eksperci przypominają: jeśli tylko jest możliwość, należy zjechać na parking lub MOP, a w razie awarii wzywać pomoc drogową i czekać na nią w bezpiecznym miejscu – najlepiej za barierkami.

Wniosek?

Niezależnie od pory dnia – czy to noc na S17, czy środek dnia na S61 – zasada jest ta sama: pas awaryjny to nie warsztat. Dopóki kierowcy będą traktować go jako miejsce naprawy, takie tragedie mogą się powtarzać.

Źródło: Policja

Sprawdź także