Papierosy ukryte wśród legalnego ładunku. Kierowca znów „na celowniku” – przypadek z Budziska

Papierosy ukryte wśród legalnego ładunku. Kierowca znów „na celowniku” – przypadek z Budziska

Podlaska Krajowa Administracja Skarbowa po raz kolejny udaremniła próbę przemytu papierosów bez polskich znaków akcyzy. Tym razem funkcjonariusze z Budziska zatrzymali ciężarówkę jadącą z Łotwy do Polski. W naczepie miała znajdować się folia – i rzeczywiście była. Problem w tym, że wśród legalnego ładunku ukryto także blisko 38 tysięcy paczek białoruskich papierosów, wartych łącznie około 650 tys. zł.

Pojazd prowadzony przez 36-letniego obywatela Polski został skierowany na prześwietlenie rentgenowskie. Obraz z systemu RTG szybko rozwiał wątpliwości – pomiędzy deklarowanym towarem ujawniono charakterystyczne kształty kartonów z kontrabandą. Ciężarówka wraz z naczepą i nielegalnym ładunkiem została zajęta, a wobec kierowcy wszczęto postępowanie karne skarbowe. Grozi mu wysoka grzywna, a nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Czy kierowca wiedział, co wiezie?

Jak zwykle w takich przypadkach pojawia się pytanie: jaka była rola kierowcy? Papierosy ukryto bezpośrednio wśród towaru, a nie – jak bywało wcześniej – w podwójnych ścianach, specjalnych skrytkach czy doposażonych „schowkach” pod podłogą. To sprawia, że linia obrony jest trudniejsza. Chyba że kierowca rzeczywiście nie uczestniczył w załadunku, a towar odebrał zaplombowany i zgodny z dokumentami.

– Kierowca odpowiada za przewożony ładunek, ale prawo wymaga również ustalenia jego świadomości i udziału w procederze. Jeżeli udowodni, że działał w dobrej wierze, sąd może uznać, że został wykorzystany – wyjaśnia funkcjonariusz KAS. – Problem w tym, że w praktyce to właśnie kierowca pierwszy trafia „na celownik”, a udowodnienie braku winy bywa bardzo trudne.

W branży transportowej od dawna mówi się o tym, że kierowcy – będący najsłabszym ogniwem łańcucha logistycznego – zbyt często ponoszą odpowiedzialność za gigantyczne operacje przemytnicze, o których mogą nie mieć pojęcia.

RTG na granicy widzi wszystko

Warto przypomnieć, jak działają systemy RTG, którymi dysponuje KAS. To zaawansowane skanery pozwalające prześwietlić całą ciężarówkę bez konieczności rozładunku. Technologia dual energy analizuje materiały według ich liczby atomowej – dzięki czemu operator potrafi odróżnić metal, plastik, szkło czy materiały organiczne.

Na monitorze pojawia się barwny obraz wnętrza pojazdu. Funkcjonariusze widzą nie tylko bryłę ładunku, ale także wszelkie anomalie: puste przestrzenie, „obce” kształty czy przedmioty o innym składzie niż deklarowany towar. Stąd wykrycie schowanych między paletami kartonów papierosów to dziś kwestia sekund.

Przypadek czy precyzyjne typowanie?

W krótkim czasie to już kolejny transport z północno-wschodniego kierunku zatrzymany z dużą ilością kontrabandy. Czy to tylko łut szczęścia funkcjonariuszy?

Dużo wskazuje na to, że nie. Skuteczność ostatnich akcji sugeruje, że KAS działa na podstawie informacji operacyjnych – wiedząc, kiedy i w którym kierunku może pojawić się podejrzany transport. Przypadkowe zatrzymanie kilku tak „trafionych” ciężarówek z rzędu byłoby mało prawdopodobne.

Źródło: IAS Białystok

Sprawdź także